Zamknij
REKLAMA

Inna perspektywa

06.15, 06.12.2022 . Aktualizacja: 06.19, 06.12.2022
Skomentuj zdjęcie ilustracyjne, fot. pixabay
REKLAMA

 

Wszyscy umrzemy. To jest ta najpewniejsza rzecz, która każdemu z nas się przydarzy. Nie straszę, nie zamierzam też pisać smutno jesiennego, listopadowego felietonu, pełnego nostalgii, opowieści o tych, którzy odeszli. Na przekór mgle, która jest za oknem w poniedziałkowy poranek, postanowiłam opowiedzieć, jak polubiłam świadomość, że umrę. Absolutnie nie spieszy mi się z poznaniem, co jest po drugiej stronie. To nie to. Zrozumiałam natomiast, że właśnie pamiętanie o śmierci pozwala cieszyć się życiem, skłania do próbowania nowych rzeczy. No bo skoro już jestem tu i teraz, to dlaczego ciągle mam żyć z ograniczeniami, że nie wypada, nie wolno. Nie piszę oczywiście o skrajnych przypadkach, które czynią z ludzi morderców, złodziei, alkoholików, hazardzistów, czy narkomanów. Żyjemy tu raz (nawet jeśli ktoś wierzy w reinkarnację, to drugi raz nie będzie miał okazji wcielić się w to samo ciało) i umieramy. I gdzieś po drodze możemy doświadczyć mnóstwa ciekawych rzeczy, podjąć różne decyzje. Przyszło nam żyć w świecie, który daje dużo możliwości, ale daliśmy się złapać w sidła „grzecznego konsumpcjonizmu”. Szukamy rozwiązań, w których jest jak najmniej stresu, jak najmniej strachu i jest nam jak najprzyjemniej. Ot, siedząc na kanapie przed ekranem telewizora czy komputera, ewentualnie z książką na kolanach. Fajny obrazek, aż się prosi, żeby w nim być. I jesteśmy. Przez wiele lat nie widziałam w tym absolutnie nic złego. Chciałam tego spokoju, bo kto by nie chciał. No i teraz już wiem kto. Ten, który pragnie od życia czegoś więcej niż tylko ciepłych kapci i napisu na nagrobku „żył i umarł”. Ktoś, kto chce zostawić po sobie jakiś ślad, pokazać, że można nie tylko żyć, ale jeszcze żyć z pasją, radością, a ból i cierpienie są po to, żeby nas uczyć, iż możemy więcej i więcej. Małe dzieci upadają i wstają. Zanim pobiegną dalej nie zastanawiają się, jak bardzo stresujące jest życie i ile błędów przyjdzie im popełnić. Po prostu robią kolejny krok, by zobaczyć coś nowego, dotknąć, czy nawet polizać. Dorośli już dużo bardziej kombinują, widzą te swoje kapcie i fotel, chcą usiąść, odpocząć. Nie chcą nowego - zmiana może być trudna, a nie chcemy utracić tych ciepłych papuci i miejsca do siedzenia. Nawet gdy podeszwy są już przetarte, czuć sprężyny w siedzeniu, to i tak trzymamy się kurczowo tego, co znamy. Nawet jeśli nam to nie do końca odpowiada. Też tak mam. Ale świadomość, że umrę, zmienia zupełnie punkt widzenia. Umrę bez względu na to, czy zdecyduję się spróbować zrealizować swoje marzenia, czy też nie. Śmierci nie będzie obchodziło, że chciałam, ale się bałam. Umrę. Wszyscy umrzemy. Więc po co mam ekscytować się życiem innych, zapisanym na taśmie filmowej czy w książkach, kiedy mogę cieszyć się swoim. Są ludzie tworzący listy rzeczy, jakie chcą zrobić przed śmiercią. I później odhaczają kolejne punkty. Też mam swoją listę. I kiedy ją tworzyłam, wydawało mi się, że będę mieć problem ze znalezieniem dwudziestu punktów. Na razie wydłuża się w szybkim tempie, bo zdecydowanie zmieniła mi się perspektywa tego, co mogę. Naprawdę wiele rzeczy staje się możliwe, jeśli człowiek uświadamia sobie największy banał — że umrze.

(.)

redaktor naczelna Ekstra Sierpc Wiadomości Lokalne, mol książkowy, wegetarianka, kocha prokrastynację, od lat związana z TKKF ,,Kubuś", okazjonalnie miłośniczka gotowania i pieczenia, albo gdzieś biegnie, albo pisze

Anna Matuszewska
 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%