Zamknij
REKLAMA

Pod prąd i na przekór

12:16, 21.05.2022 | .
Skomentuj fot. pixabay
REKLAMA

 

Bycie człowiekiem do najprostszych zadań nie należy, a Polakiem to chyba szczególnie. Już dawno temu nasi wieszczowie zauważyli, żeśmy narodem wybranym i cierpimy za miliony, oczywiście za całkowitą niewinność. Takie posłannictwo. Całkiem nieźle sprawdzamy się jako ci, którzy ruszają z pomocą. Wiele osób z Ukrainy znalazło u nas schronienie, wielu osobom w Ukrainie także pomagamy. Tak normalnie i po ludzku. Oczywiście nie wszyscy są zadowoleni z tego powodu, no ale wszystkich zadowolić się nie da. Chociaż może to niezadowolenie to może być manifestacją zadowolenia. Coś na zasadzie - jestem nieszczęśliwy, a to daje mi niesamowite szczęście, bo mogę sobie narzekać, marudzić, być malkontentem, wszyscy dookoła mają mnie słuchać, współczuć i głaskać po głowie. Taki swoisty polski masochizm, bo u nas rzadko wypada mówić, że się jest szczęśliwym, a jeśli już, to należy splunąć trzy razy przez lewe ramię, obrócić się na prawej nodze w prawo i jeszcze koniecznie odpukać w niemalowane. Dobrze też przy takiej okazji poszukać kominiarza i podrapać po łysej głowie sąsiada, chociaż to już nie jest wskazanie ostateczne.

Czasem jednak udaje się spotkać jednostki całkowicie nic nierobiące sobie z tego, że naszym obowiązkiem jest cierpieć. Ba, mało tego, uważają, że nieszczęścia nie muszą nas przytłaczać w każdy sposób, nie musimy mieć skrzywionej miny ani wiecznie łez w oczach, niezadowolenia na twarzach. Możemy się cieszyć. Poważnie, są tacy ludzie u nas, w Polsce, tu rodzeni, na naszej ziemi. Można się radować, że się przegrało w Familiadzie, bo w ogóle się w niej wystąpiło i telewizja przekazała pieniądze na szczytny cel. Można się cieszyć, że drzewka do sadzenia udało się załatwić i znaleźli się tacy, którzy chcą je posadzić. Nawet z tego, że sponsor kupił koszulki dla drużyny piłkarzy można się radować. Wiele osób to nawet nie zdaje sobie sprawy, ile przyjemności może sprawić taki tytuł największego spóźnialskiego. Cały czas dzieją się niesłychane i wspaniałe rzeczy. Tylko tyle, że są mniej zauważalne niż te całe morze nieszczęścia, które nas otacza. Ważne jednak, że są.

Przed nami majowe weekendy, podczas których będzie można potrenować bycie szczęśliwym. Można, żeby nie zapeszyć, trzymać w pobliżu czarnego kota do głaskania, psy też są dobre i na dodatek nie muszą mieć określonego koloru sierści, ważne, żeby się dały głaskać. Warto spróbować w tłumie, np. maszerując nad Jeziórkami czy biegając w testach Coopera albo bawiąc się na obchodach 700-lecia miasta. Wśród tylu ludzi jest szansa, że nie trzeba się będzie bronić przed nieznanym czymś, co sprawia, że wstyd jest być zadowolonym ze zwykłych, codziennych spraw. Może się nawet zdarzyć, że uroków nie będzie trzeba odczyniać. Spróbować w każdym razie warto, bo jak nie teraz, to szybko się taka okazja może nie zdarzyć, a i możliwości cieszenia się mogą się nagle wyczerpać. I wtedy już nikt nie zobaczy, jak nasze kąciki ust powoli unoszą się ku górze…

Mimo wszystko, a może na przekór wszystkiemu, pozwólmy sobie na uśmiech. By docenić życie takie, jakie mamy, ujrzeć, że kwitną tulipany i żonkile, żyć najlepiej i najpiękniej jak się da, bo jeszcze możemy.

(.)

redaktor naczelna Ekstra Sierpc Wiadomości Lokalne, mol książkowy, wegetarianka, kocha prokrastynację, od lat związana z TKKF ,,Kubuś", okazjonalnie miłośniczka gotowania i pieczenia, albo gdzieś biegnie, albo pisze

Anna Matuszewska

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%