Zamknij

Płakać każdy może

. 14:43, 25.02.2026
Skomentuj Płakać każdy może Zdjęcie ilutracyjne. Obraz Cheryl Holt z Pixabay

 

 

Należę do tych, którzy płaczą, czytając „Przeminęło z wiatrem” albo oglądając „Zieloną milę”. Czasem łzy mi się zakręcą, gdy jestem na jakimś przedstawieniu albo gdy słucham muzyki. Kiedyś wstydziłam się tych kropli spływających po twarzy. Dziś myślę, że to dobrze – znaczy, że coś jeszcze potrafi mnie poruszyć.

Jak co roku, w ostatnią niedzielę stycznia popłakałam się, widząc zaangażowanie ludzi w zbiórkę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To były łzy radości – bo po ponad trzech dekadach od pierwszego zrywu wciąż potrafimy działać razem. Pamiętam tamten początek, gdy do studia telewizyjnego przychodzili wolontariusze (choć wtedy jeszcze nie wiedzieli, że nimi są) z plastikowymi reklamówkami pełnymi pieniędzy zbieranych na operacje dzieci.

Były to jednak także łzy smutku. Bo ponad trzy dekady później nadal trzeba zbierać środki na sprzęt dla polskich szpitali. Mimo przemian, bogacenia się społeczeństwa i unijnych dotacji państwo wciąż okazuje się na tyle niewydolne, że potrzebuje wsparcia oddolnych zbiórek. Płacimy podatki, a mimo to zbieramy na nowoczesny, specjalistyczny, potrzebny sprzęt.

W tym roku płakałam też z zupełnie innego powodu. Nie ze smutku i nie z radości – raczej ze zrozumienia. Zaraz po Nowym Roku dostałam maila ze zdjęciem mężczyzny śpiącego na klatce schodowej. Okazało się, że jest uzależniony od alkoholu. Proponowano mu pomoc, ale nie chciał jej przyjąć. Może nie spełniała jego oczekiwań, a może po prostu jest mu dobrze tak, jak jest.

Nie oceniam jego wyborów. Zaczęłam natomiast przyglądać się własnym. Chciałabym, żeby się zmienił, żeby poczuł, że może żyć inaczej. Tylko czy moje „chcenie” naprawdę jest mu potrzebne? Jest dorosły. Podejmuje własne decyzje. I wtedy poczułam, jak oczy zaczynają mi się pocić – nie nad jego losem i nie nad moją bezradnością, ale nad zrozumieniem, że pomoc czasem polega właśnie na uszanowaniu wyboru drugiego człowieka. Jego decyzji, niezależnie od naszych przekonań.

Ostra zima pokazała również problemy zwierząt w schroniskach. Wiele osób zaangażowało się w pomoc. Przez lata krążyły opowieści o „mordowniach”. Niby wszyscy wiedzieli, niby były kontrole, a wszystko trwało dalej. Aż coś pękło. Bo pojawiła się Doda. Spadła na nią fala hejtu, mówiono o ocieplaniu wizerunku. Wykorzystała fakt, że pójdą za nią kamery, gdy stanie przed sejmową komisją, a temat trafi do telewizji. I trafił. Ludzie usłyszeli o bezdomnych zwierzętach, na których utrzymanie gminy wydawały ogromne pieniądze, a które żyły w fatalnych warunkach. Trudno wtedy powstrzymać łzy zażenowania, że „wcześniej nic się nie dało zrobić”.

Na koniec jeszcze jeden dowód na to, że czasem każdy musi sobie popłakać, bo kanały łzowe też wymagają oczyszczenia. Właśnie skończyłam czytać zbiór opowiadań Wojsławicka masakra kosą łańcuchową. Główny bohater – pijak, wiejski egzorcysta, bimbrownik i kłusownik – jest postacią odpychającą pod względem wyglądu, zapachu i manier, a mimo to da się go lubić. Gdy znalazł sposób na wyplątanie Polski z piątej wojny światowej przy pomocy komputera kwantowego i bezdennej głupoty, doszłam do wniosku, że powodów do łez – w najróżniejszych odmianach – nigdy mi nie zabraknie.

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekstrasierpc.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%