Zamknij
REKLAMA

Coraz bliżej święta…

18:59, 30.11.2021 | .
Skomentuj zdjęcie ilustracyjne, fot. pixabay
REKLAMA

 

Codziennie dowiadujemy się, ile wspaniałych okazji mamy, by świętować. Od wydarzeń ważnych społecznie lub dla danej nacji, ustanowionych przez państwo, kościół czy ONZ, po te zabawne typu Dzień Niespodziewanego Całusa czy Przemytnika Litewskiej Książki. Niektórzy korzystają z możliwości, inni ich nie zauważają. To, że nadchodzą święta Bożego Narodzenia, zapewne wiedzą już wszyscy. Ostatnio mamy wyścig, kto będzie pierwszy, by nas o tym powiadomić. Kiedyś graniczną datą był początek grudnia. W okolicach mikołajek w witrynach sklepowych pojawiały się kolorowe lampki i bombki oraz towary deficytowe w postaci cytryn i pomarańczy. Ale to było w czasach, gdy zwyczaje „zgniłego zachodu” jeszcze do nas nie dotarły. Później data powiadamiania o świętach zaczęła się przesuwać, coraz bardziej i bardziej. I dzięki temu możemy rozmawiać o Bożym Narodzeniu już na początku listopada, a czasem nawet, ale to bardziej po cichu, już w październiku. Dyskusje oczywiście nie dotyczą spraw duchowych, związanych z chrześcijańską ideą przyjścia na świat Zbawiciela, nastaniem czasu dobra, miłości, odnowy, lecz całej otoczki. Zdania są różne i podzielone, jak to w życiu. Jedni żelazem i ogniem tępiliby wszystkie świąteczne gadżety pojawiające się przed 6 grudnia. Zero ozdób, zero kolęd, zero nawet wspomnień o tym, że 25 grudnia już niedługo. Temat nie istnieje. Jeden z moich znajomych od kilku lat konsekwentnie przestaje słuchać stacji radiowych i telewizyjnych, w których motyw Bożego Narodzenia zaistnieje przed grudniem, nawet jeśli jest to tylko jakaś wzmianka w reklamie. Chodzi plotka, że niedługo nie będzie miał czego słuchać, bo telewizor już zlikwidował.

Są też tacy, którzy dopuszczają istnienie reklam świątecznych w listopadzie, no bo wiadomo, taki producent czy sprzedawca też człowiek i towaru się musi pozbyć, szczególnie że ma na to krótki czas, więc niech tam ogłasza czym można w tym roku udekorować dom, co założyć na wigilijną kolację, czy czego pragną dzieci od Mikołaja. W natłoku innych informacji jakoś trzeba przetrawić i to. Takie mamy czasy i nie uciekniemy przed nimi, aczkolwiek osobnicy z tej grupy nie widzą powodu, by robić jakiekolwiek przygotowania przed upływem połowy grudnia.

Istnieją też entuzjaści, którzy kochają czas oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. I absolutnie im nie przeszkadza w tym data. Może być listopad, może być nawet październik. Tłumaczą, że duch owego święta powinien być z nami cały rok, więc czemu nie mają nam przy okazji towarzyszyć wszelkie akcesoria. Co komu szkodzi kupowanie bombki, świeczki, choinki, czerwonych skarpet, no i oczywiście samych podarków. Wybieranie upominków, chodzenie po sklepach wcześniej daje większy wybór, mniejsze kolejki i mniej stresów, że czegoś zabraknie lub kurier nie zdąży przywieźć, a do tego spokojnie zapakować będzie można. I jeszcze uda się wypróbować najnowszy sposób, pokazany na YouTube, wiązania kokardki. No i posprzątać można wszystko powoli, zgodnie z planem. Menu przygotować, z niezwykłą starannością, wybierając przepisy na lukier do pierniczków, czy wręcz spróbować zrobić karpia w galarecie według nowej receptury, żeby w ostatniej chwili nie wyszło, że jednak ten od cioci Ziuty miał lepszy smak.

Bez względu na to, jaki typ reprezentujemy, szanse, by uciec przed świątecznym rozgardiaszem są niewielkie. W tym roku to nawet bliskie zeru, bo przygotowania już trwają. Na pocieszenie dla tych, których irytują świąteczne reklamy, mogę napisać, że data 25 grudnia jako dzień narodzin Jezusa jest datą umowną. Już w 200 roku krążyły tak rozbieżne daty, jak 19 lub 20 kwietnia, 20 maja czy 17 listopada. Także przygotowania można w różnych dniach zaczynać, nawet przed Wielkanocą. Chociaż wyobrażenie sobie, że obok siebie na sklepowych półkach leżą czekoladowe pisanki i mikołaje jakoś trudno mi jeszcze przychodzi. Ale ponoć na świecie są rzeczy, które się „fizjonomom nie śniły”...

(.)

redaktor naczelna Ekstra Sierpc Wiadomości Lokalne, mol książkowy, wegetarianka, kocha prokrastynację, od lat związana z TKKF ,,Kubuś", okazjonalnie miłośniczka gotowania i pieczenia, albo gdzieś biegnie, albo pisze

Anna Matuszewska

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%