Zamknij
REKLAMA

Swoje warto znać

08:44, 14.08.2021 | A.M
Skomentuj Obraz GeorgeB2 z Pixabay
REKLAMA

 

Wszyscy kojarzymy kampanie zachęcające do kupowania polskich produktów, promujące rodzimą żywność i technologie. Na półkach sklepowych można znaleźć towary ze specjalnymi oznaczeniami. Niektórzy zachęcają do nabywania produktów lokalnych. Znaczek Teraz Polska znają już wszyscy.

Będąc na żniwach w skansenie, coś sobie uświadomiłam. Produkty potrafimy całkiem nieźle promować, ale gdzieś z boku stoją nasze tradycje, te niezwiązane z wielkim świętami.

Czy ktoś słyszał o strachach, które zamieszkiwały kiedyś z naszymi przodkami? Potrafimy mówić o goblinach, trollach, orkach, ograch. Nazwy te pojawiają się w wielu filmach i książkach. Fascynuje nas ich zachowanie, odmienność, podziwiamy wyobraźnię autorów. Ale także nasi przodkowie mieli swoje demony. Czy ktoś słyszał o borowcach zamieszkujących lasy, strzygoniach wysysających krew, wieszczach zwiastujących śmierć, nocnicach męczących małe dzieci, czy dziwożonach porywających młode panny i mężatki? Może warto odzyskać znów nasze rodzime upiory? W sierpeckim skansenie można było dowiedzieć się trochę o letnich bytach związanych ze żniwami. I tak zagacz zamieszkiwał łany dojrzewającego zboża, atakował i porywał dzieci, które wchodziły na pole i deptały kłosy. Z kolei dziuk, czyli maleńki wąż, bywał uciążliwy dla kobiet podbierających snopki. Wchodził pod skórę i gryzł. Rany po ugryzieniach ropiały, powodując gorączkę. Ponoć najlepszym lekarstwem była święcona na Wielkanoc połeć słoniny i zaklinanie. Raj mieszkał na Polesiu i jak u jakiegoś gospodarza się zagnieździł, to pilnował, żeby jego stodoły były pełne zboża. Straszna była przypołudnica, która w okolicach południa wraz ze sforą demonicznych ogarów i zębatym sierpem w łapie wyruszała na łowy. Dzieciom kazała iskać wszy i zjadać robaki, a dorosłych, którzy modlitwy o pomyślność przed żniwami nie odmówili, szczuła swoimi psami, zaś leniuchom, co spali na miedzy, obcinała palec u nogi swoim sierpem. Niektórzy z nas pamiętają jeszcze babę lub dziada, którzy mieli przyjść i zabrać dzieci, jak będą niegrzeczne.

Polskich upiorów mamy bez liku. Tak samo całkiem sporo jest tych dobrych bytów, co za miseczkę mleka, miodu czy sera pomagały w obejściu - koboldy, kłobuki, karzełki, skrzaki, latawce, płonki, żmije, bożęta, dobrochoty, żyrownicy. Duszki opiekuńcze mieszkały za łóżkiem, za piecem,w szczelinie pod progiem. Zwłaszcza lubiły gnieździć się między piecem a ścianą. Były też takie, co wolały opustoszały strych, pustą beczkę czy stajenny żłób. Niektóre opiekowały się dziećmi, inne zamiatały izbę, były też takie, co szły do pracy w polu i zajmowały się obrządkiem bydła.

Może warto byłoby przypomnieć o tych naszych wierzeniach, te polskie bajdy. Może kiedyś w muzeum uda się zrobić wystawę związaną z potworami, którymi nasi przodkowie straszyli swoje potomstwo. Przydałoby się też przypomnieć o tych dobrych skrzatach. A może poszły z duchem czasu i któryś z nich wie, co zrobić, kiedy komputer się zawiesi albo bateria w telefonie nagle wyczerpie? Tylko pewnie ten brak miseczki z miodem powoduje, że nie pomagają nam, ludziom...

(A.M)

redaktor naczelna Ekstra Sierpc Wiadomości Lokalne, mol książkowy, wegetarianka, kocha prokrastynację, od lat związana z TKKF ,,Kubuś", okazjonalnie miłośniczka gotowania i pieczenia, albo gdzieś biegnie, albo pisze

Anna Matuszewska

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%