Zamknij
REKLAMA

Jak to? Mama nie ma na imię mama?

09:06, 26.05.2021 | A.M
Skomentuj Obraz sabrina_schmitrp z Pixabay
REKLAMA

 

26 maja obchodzimy Dzień Matki. Pisałam już kilka felietonów z tej okazji, zwykle kończyło się na ukradkowym ocieraniu łez u mojej rodzicielki. Nie jest łatwo napisać coś o mamie bez patosu i wzruszeń. Tym razem jednak postanowiłam wyjść z własnej strefy komfortu (takie modne określenie motywacyjne) i napisać o mamach na wesoło, a konkretnie o pomysłach na obchodzenie Dnia Matki w sposób może trochę mniej konwencjonalny. Poniższe historie są oparte na faktach.

Jarek, lat 38, mieszkający za granicą, przez lata zamawiał wielki bukiet kwiatów i poczta kwiatowa dostarczała go do domu jego mamy. Dzwonił też oczywiście z życzeniami. Jednak kilka lat temu postanowił, że musi podarować coś bardziej osobistego. I narysował laurkę. Tak, trzydziestoośmioletni mężczyzna pożyczył od syna kredki, flamastry i inne takie przybory, o których istnieniu nawet nie wiedział i przez trzy dni, dopingowany radami latorośli, rysował, malował, wydzierał, wyklejał, potem wszystko darł i zaczynał od początku. Okazuje się bowiem, że zrobienie idealnej laurki wcale nie jest takie łatwe. Nawet mając do pomocy specjalny dziurkacz z serduszkami, klej na gorąco i szablony kwiatów. W końcu udało się. Mama Jarka otrzymała laurkę od syna dokładnie 26 maja. Była ogromna, do żadnej koperty nie mieściła się, więc dostarczył ją osobiście. Co może umieścić dorosły mężczyzna na laurce w podzięce dla mamy? Wszystko, co mu przyjdzie do głowy, a więc czołg (no bo Rudy 102), kolejkę i samochód strażacki (w ramach przypomnienia o marzeniach z dzieciństwa), niebo z białymi chmurami i żółtym uśmiechniętym słoneczkiem (podobno to się najłatwiej rysuje), mnóstwo kwiatów i serc (mamy ponoć je lubią), misia (syn dysponował odpowiednim szablonem, więc szkoda było zmarnować) i jeszcze kilka pomniejszych rzeczy, jak pawie pióra, coś zielonego, czego bliżej nie dało się zidentyfikować (zielone uspokaja i pomaga na wzrok), odcisk dłoni wnuka (było wolne miejsce). Miał jeszcze kwiaty i kalafiory, dużo kalafiorów. Wizyta była niespodzianką, więc oczywiście bez łez się nie obeszło, dlatego zapiekanka z kalafiorów (taką, którą potrafi zrobić tylko mama Jarka) była odpowiednio słona.

Dwunastoletnia Julia opowiadała, że najgorszym w jej życiu dniem był 26 maja 2020 roku. Ona i jej siostra wpadły na pomysł, że przez całe 24 godziny nie zawołają mamy, by pomogła znaleźć, schować, dała, rozstrzygnęła spór - generalnie mama miała mieć czas dla siebie, leżeć na kanapie i pachnieć. Dziewczyny stwierdziły, że języki sobie poprzygryzały do krwi, wszystkie paznokcie obgryzły i to cud, że nie zaczęły się budzić z krzykiem po nocach. Nie móc zawołać mamy w tych wszystkich trudnych momentach życia to jest naprawdę „straszna straszność”. Warto jednak było. Mama je mocno wyściskała i powiedziała, że tak pięknego prezentu nigdy jeszcze nie dostała. Co mama Julki dostanie w tym roku, dokładnie nie wiadomo. Ponoć nie wypada dawać takiego samego prezentu dwa lata z rzędu.

Kacper w czasach, jak jeszcze chodził do gimnazjum (niektórzy trafili na ten etap w reformowaniu edukacji), skorzystał z dobrodziejstw techniki i zrobił film z memów (dla niewtajemniczonych obrazki ze śmiesznymi komentarzami). Zaprosił całą rodzinę, bo wtedy jeszcze można było, włączył nagranie na dużym ekranie i obserwował reakcję gości. Początkowo jeszcze się uśmiechali, bo jak maleńkie dziecko patrzy ze zdziwieniem, dowiedziawszy się, że mama wcale nie nazywa się mama, tylko Agnieszka, to można wyrażać aplauz. Później uśmiech zszedł wszystkim z twarzy. Mama wychodziła na strasznego potwora, z którym nie ma co dyskutować, nic sobie nie da powiedzieć i zawsze ma rację. Filmik trwał pięć minut. Pojawiły się nawet głosy, żeby go przerwać. Jedyną osobą, która na to nie pozwoliła, była mama Kacpra. Chciała obejrzeć do końca. Okazało się, że ona zna swojego syna. Ostatnie ujęcie pokazywało zadowolonego Kacpra i podpis „Mam szczęście, bo moja mama taka nie jest”.

Wszystkim mamom życzę wiele radości, zdrowia i jak najwięcej tych najpiękniejszych słów „kocham cię, mamo”.

(A.M)

redaktor naczelna Ekstra Sierpc Wiadomości Lokalne, mol książkowy, wegetarianka, kocha prokrastynację, od lat związana z TKKF ,,Kubuś", okazjonalnie miłośniczka gotowania i pieczenia, albo gdzieś biegnie, albo pisze

Anna Matuszewska

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%