Zamknij
REKLAMA

Wprowadzić zakaz narzekania

21:15, 15.05.2021 | A.M
Skomentuj Obraz Pete Linforth z Pixabay
REKLAMA

 

Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda przebadali wpływ glikokortykosteroidów wydzielanych przez korę nadnerczy podczas krótkotrwałego stresu psychicznego. Wiadomość ta nie wzbudziła mojego zainteresowania. Nikogo nie zabili, do tego w powiecie sierpeckim raczej trudno znaleźć kogoś, kto zna takiego naukowca z owego Uniwersytetu. I pewnie bym puściła tę informację mimo uszu, gdyby nie drugie zdanie: „Słuchanie narzekania szkodzi zdrowiu i bezpowrotnie niszczy nam mózg”. Poczytałam trochę więcej. Okazuje się, że nasz mózg, słysząc jak ktoś marudzi (np. iż znów jest straszna pogoda i żyć się nie da, ewentualnie na te ptaki co cały czas ćwierkają, kraczą, świszczą, buczą i porządnemu człowiekowi spać nie dają albo na sąsiadkę, która znów sobie nową kieckę sprawiła i wygląda w niej okropnie, kompletne bezguście), automatycznie uruchamia tryb zagrożenia i wszczyna alarm. Zaczyna się wydzielać większa ilość kortyzolu - hormonu, który ma nas chronić. W tym czasie zwiększa nam się częstotliwość skurczu serca, następuje większe wydzielanie soku żołądkowego i jesteśmy gotowi do walki z wrogiem, ucieczki, w każdym razie wzmożonego wysiłku. Tylko że my nie walczymy, a słuchamy. Procesy fizjologiczne, które w sytuacji niebezpieczeństwa byłyby nieodzowne, nie mają z czym walczyć, bo przecież nie pobijemy kogoś narzekającego na pogodę. Uderzają w nas. I tak tracimy neurony. Podobno najbardziej zagrożona jest kora przedczołowa, odpowiadająca za kontrolę emocji i podejmowanie decyzji, oraz hipokamp – znany z działania w zakresie zapamiętywania, uczenia się i inteligencji.

Także jak mamy w pobliżu kogoś, kto koniecznie chce narzekać, zaprośmy go na wspólne bieganie, rowerowy wyścig, do siłowni, na ring, zajęcia sportów walki, wszędzie tam, gdzie ten nasz nadmiar kortyzolu będzie miał ujście.

Istnieją też dowody, że narzekanie jest zaraźliwe jak wirus. I to nawet gorszy niż wszelkie koronawirusy. Zabija nas powoli i niezauważalnie. Oficjalnie nikt od cudzego narzekania przecież nie umarł. Więc leków na to nie ma, nad szczepionkami też nikt nie pracuje, maseczek (chociaż w tym przypadku to chyba kneble byłyby lepsze) nie trzeba nosić.

Nikt jeszcze nie wymyślił stref wolnych od narzekania. A w takim parku albo restauracji można stworzyć miejsce, gdzie musielibyśmy być obowiązkowo wdzięczni i wykazywać się umiejętnościami kreatywnego myślenia. Przykładowa opinia o pogodzie bez narzekania: jaki piękny upał dziś mamy, aż się chce siedzieć w cieniu albo w klimatyzowanym pomieszczeniu i cieszyć z życia! Jak przyjdzie nam po raz pięćset dwudziesty ósmy wyrażać radość, kiedy słońce postanowiło pokazać nam realia klimatyczne mieszkańców Afryki, to może okazać się, że komuś życie uratowaliśmy, a przynajmniej przedłużyliśmy.

W związku z powyższym nie narzekam dziś na wszystkie rzeczy, na które narzekać miałam. Jakoś przecież przeżyliśmy zimną i deszczową pierwszą majówkę w tym roku. No i w końcu będziemy mogli już niedługo iść do restauracji, siłowni, czy na basen. A do sierpeckiego skansenu to już nawet od 5 maja możemy się udać. Młodsze dzieciaki już mogliśmy wytransportować do szkoły, a starsze wkrótce za nimi podążą. No i jeden sierpczanin został profesorem, a drugi nadbrygadierem. Na resztę też jakaś nagroda czeka, np. laurka na Dzień Matki/Ojca lub zdana matura. Zawsze coś się znajdzie.

(A.M)

redaktor naczelna Ekstra Sierpc Wiadomości Lokalne, mol książkowy, wegetarianka, kocha prokrastynację, od lat związana z TKKF ,,Kubuś", okazjonalnie miłośniczka gotowania i pieczenia, albo gdzieś biegnie, albo pisze

Anna Matuszewska

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%