Samotni w tłumie
W Sierpcu zorganizowano konferencję z okazji Światowego Dnia Zdrowia. Siedziałam i słuchałam o tym, że o dobry stan psychiki powinniśmy dbać tak samo, jak zajmujemy się naszym sercem czy mięśniami. I pewnie spokojnie wysłuchałabym całości, napisała artykuł i odłożyła go na stertę rzeczy zrobionych. Gdyby nie jedna sprawa.
Wiceminister edukacji Paulina Piechna-Więckiewicz wygłosiła prelekcję o epidemii samotności. Bardzo mocno uderzyły mnie liczby: co trzeci (!) młody człowiek czuje się samotny. Oni proszą o lekcje, podczas których uczono by ich, jak się kolegować. Nikt z mojego pokolenia, a pewnie i następnych, nawet by o tym nie pomyślał. Tak zmienił się świat. Tak bardzo się w nim jako ludzkość zagubiliśmy. Nie sądziłam, że aż tak mocno.
Kiedy jako maturzystka czytałam „Summę Technologiae” czy „Dialogi” Stanisława Lema, miałam wrażenie, że autor przesadza, a człowiek poradzi sobie z postępem, udźwignie go i zrozumie. Ale wtedy jeszcze telefony komórkowe były czymś, co dopiero się pojawiało. Nikt z nas nie był otoczony milionem informacji, nowymi technologiami i sztucznymi systemami. Wydawało mi się wówczas, że wiedzieć więcej to znaczy rozumieć więcej.
Lem kojarzy nam się z tym panem, który „wymyślił”, że powstanie internet czy czytniki książek. Jednak on przestrzegał już wtedy, że powstanie świat, w którym człowiek będzie miał coraz więcej kontaktów, ale coraz mniej zrozumienia. Patrząc dziś na młodych ludzi, trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie tam doszliśmy.
Czy przemawia przeze mnie pesymizm? Nie. Chcę wierzyć, że uda nam się to ogarnąć. Zrozumieć młodych ludzi i nauczyć ich rozumieć, że mają narzędzia – ale to wciąż tylko narzędzia, które pomagają w życiu, a nie żyją za nas.
Mojemu pokoleniu wydaje się, że dzisiejsi młodzi są przewrażliwieni, wszystko ich dotyka i robią z byle powodu dramat. Patrzymy na nich z lekkim pobłażaniem i coraz częściej z irytacją. Bo my przecież mieliśmy trudniej. Chodziliśmy kilka kilometrów do szkoły, często w śniegu i deszczu. Nikt nie pytał, czy jesteśmy zmęczeni, zestresowani, czy może mamy gorszy dzień. Nie było aplikacji do mierzenia nastroju ani poradników, jak zadbać o swoje emocje. Trzeba było sobie radzić. I jakoś sobie radziliśmy. Ale robiliśmy to razem. Przez lata ćwiczyliśmy bycie w grupie. Kłóciliśmy się, uczyliśmy godzić, wyrażać swoje zdanie, dostawać po nosie, upadać i podnosić. To dla nas było naturalne. Ludzie byli obok i słuchali. Mieliśmy wypracowane przez pokolenia schematy. Tak żyli nasi rodzice i dziadkowie. Biegaliśmy razem po osiedlu, chodziliśmy po drzewach i cieszyliśmy się, gdy w sadach zaczynały dojrzewać jabłka. Mieliśmy swoje tajemnice, o których nie mówiło się dorosłym.
Ci młodzi zostali tego w dużej mierze pozbawieni. Przez technologię, ale też przez nas, dorosłych. Sami poczuliśmy się zagubieni w tym nowym świecie. Cały czas próbujemy się do niego dostosować. Uznaliśmy, że skoro oni „urodzili się ze smartfonem w ręku”, to sobie poradzą. Przecież wiedzą, jak klikać i w co. Mają swoje TikToki i X. Wydawało nam się, że zbudują swój świat, taki jak nasz, tylko bardziej wirtualny. No i przeholowaliśmy.
Co trzecie dziecko jest samotne. Naprawdę samotne. Nie ma pojęcia, jak zbudować relację z innymi, równie samotnymi ludźmi.
Samotność zmieniła formę. Nie oznacza już pustego domu ani braku ludzi wokół. Coraz częściej oznacza brak prawdziwego bycia razem, rozmowy, poczucia, że ktoś naprawdę słucha. To boli inaczej niż kiedyś.
My mówimy: „weź się w garść”. Oni często nawet nie wiedzą, gdzie tej garści szukać. Bo nikt ich nie nauczył, jak budować relacje w świecie, w którym wszystko dzieje się szybciej, głośniej i bardziej powierzchownie.
Łatwo jest nazwać ich słabymi. Trudniej przyznać, że świat, który im zostawiliśmy, nie jest prostszy. Jest po prostu inny. I wcale nie mniej wymagający.
Chcę wierzyć, że to się uda – obudzimy się i zrozumiemy, że to my, dorośli, odpowiadamy za to, co dzieje się z naszymi dziećmi. Zaczniemy słuchać i spróbujemy zrozumieć. Bo czasem łatwiej przejść kilka kilometrów w śniegu, niż powiedzieć komuś: „jest mi źle”.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekstrasierpc.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz