Świąteczna współczesność
Idą święta! Teraz to już nawet można powiedzieć biegną. Specjalnie przyspieszyły, żeby doprowadzać do rozpaczy tych, którzy jeszcze okien nie umyli, ścian nie pobielili i kurzu zza szafy się nie pozbyli. Mogłabym napisać teraz o tych wszystkich niezbędnych od wieków obrzędach, bez których żadne święta się obyć nie mogą. O pradawnych zwyczajach, przesądach i zabobonach sporo wiemy, ba, nawet je praktykujemy, ewentualnie próbujemy z nimi walczyć. Opisali je znawcy tematu, a w sierpeckim skansenie można dowiedzieć się więcej o tym, co zdążyliśmy już zapomnieć.
Jednak trzeba zauważyć, że nie tylko pielęgnujemy stare. Tworzymy też nowe. I doszłam do wniosku, że warto to odnotować, żeby ten, kto będzie przygotowywał wystawę „Wielkanoc na Mazowszu na początku XXI wieku”, miał łatwiej.
Pierwszym z tych rytuałów jest budzenie się na początku Wielkiego Tygodnia z przeświadczeniem, że nieubłaganie zbliża się – jak to mówią w korporacjach – deadline, czyli termin ostateczny, którego za nic nie da się przełożyć ani przesunąć. Po prostu przyjdzie i trzeba zdążyć. To moment graniczny, w którym człowiek przechodzi ze stanu „mam czas” do „dlaczego ja to sobie robię”. I zaczyna się wielkie planowanie, jak zdążyć. Założenie jest oczywiście takie, że w tym roku nie będzie już tego całego szaleństwa, robienia jedzenia dla pułku głodnych żołnierzy i wymiatania kurzu zza komina na strychu. Ma być minimalistycznie.
Drugi rytuał to pielgrzymka do sklepu. Najlepiej w godzinach, w których wszyscy inni też wpadają na ten sam pomysł. Wózki pełne, półki puste, a przy kasie człowiek zaczyna się zastanawiać, czy naprawdę potrzebował czterech chrzanów i pięciu majonezów. Odpowiedź oczywiście brzmi: tak, bo może zabraknąć. Poza tym babcia jest z teamu Kielecki, wujek twierdzi, że tylko Winiary, córka tylko light, a syn uwielbia ten z srirachą. A i tak, mimo ogromnych toreb, siatek i pilnowania listy, w ostatniej chwili okaże się, że nie ma rodzynek do sernika albo białej kiełbasy jest tylko pięć kilogramów, więc może zabraknąć i trzeba dokupić.
Kolejny wielki obrzęd to generalne sprzątanie. Nie takie zwykłe, codzienne. To musi być sprzątanie z rozmachem, obejmujące miejsca, do których przez resztę roku nikt nie zagląda. Bo przecież istnieje poważne ryzyko, że ktoś w białej rękawiczce wejdzie na drabinę i będzie sprawdzał, czy nie ma kurzu na żyrandolu.
Jest też moment strategiczny – planowanie jedzenia. W tym roku wszystko jest droższe, więc będzie mniej. No ale jak to, Wielkanoc bez żurku? A jeśli sałatki jarzynowej zabraknie? Zgroza. Wyobrażacie sobie, jak za dwieście lat wasi potomkowie wchodzą na wystawę do zwykłego mazowieckiego domu i oglądają wanny pełne tej mitycznej sałatki, słuchając opowieści o odwiecznej wojnie: czy dodawać do niej jabłko, czy nie? To dopiero będzie przeżycie. I jeszcze gdzieś w tle usłyszą: „nie jedz, to na święta”.
Nie można pominąć zwyczaju dokumentowania. Zdjęcia stołu, jajek, babek, koszyczków. Czasem nawet sprzątania, bo skoro już się człowiek tak poświęcił, to świat powinien to zobaczyć. Dawniej pokazywało się sąsiadce. Dziś pokazuje się wszystkim. I koniecznie muszą być też rolki. Inaczej się nie liczy. Bez tego nie ma świąt.
Nie wolno też zapomnieć o tym, co naprawdę tworzy święta. Zdania, bez których nie byłoby wielkanocnego klimatu:
„Gdzie się podział ten baranek z zeszłego roku?”,
„Auto brudne, umyć muszę”,
„Gdzie jest garnek do bigosu?”,
„Wstawaj, bo spóźnimy się do kościoła”,
„Życzę ci, wnusiu, żebyś był lepszy dla babci, bo ja już długo nie pożyję”,
„Dziadek z tatą mówią, że dobry, ale mi czegoś brakuje”,
„Pogięło cię? Cała pościel mokra”,
„Jest jeszcze sałatka?”,
„Święta, święta i po świętach”,
„W przyszłym roku nie będę tyle robić”,
„Bigos to chyba zamrożę”.
I choć dziś pewnie nikt o tym jeszcze nie myśli, to właśnie te nasze współczesne rytuały będą kiedyś oglądane z równą powagą, jak my dziś oglądamy te sprzed stu lat.
Radosnej Wielkanocy. Bądźmy dobrzy dla siebie i innych.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekstrasierpc.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz