Zamknij
REKLAMA

Walczyć czy odpuścić?

16:59, 14.02.2019 | A.M
REKLAMA
Skomentuj

 

Zaraza rozeszła się szybko. Mimo epoki komputerów trudno ustalić, kto był punktem zapalnym. Azylanci? Turyści? Właściciele kont na Facebooku? A nie, ci ostatni są niewinni. Kiedy pojawiły się pierwsze ogniska zapalne, Facebook jeszcze nie istniał. Ktokolwiek nie byłby winny, cierpimy wszyscy, od przedszkolaków po studziesięciolatków. I nie ma żadnych ulg, żadne deklaracje, że to mnie nie dotyczy, że nie zgadzam się, nie chcę, nie pomogą. Mamy przechlapane i najwyższy czas się pogodzić. Na upartego można jeszcze spróbować opcji zaszycia się w głuszy i odgrodzenia od świata, ale nawet wtedy może się okazać, że akurat w tym dniu dotrze do nas listonosz z podatkiem od nieruchomości i złoży życzenia. Do tego w lutym nie uda nam się schować przed patrzącymi na nas z każdego kąta serduszkami. Mydło w kształcie serca, poduszka w kształcie serca, nadruk na koszulce w kształcie serca, chleb w kształcie serca, nawet na papierze toaletowym drukują serca. Im większe, tym lepiej, im bardziej kiczowate, tym lepiej. Skazani zostaliśmy za przestępstwo, którego niektórym z nas nigdy nie udowodniono. I dlaczego?

Podobno we wszystkim palce maczali starożytni Rzymianie. Oni obchodzili dwa dni 14 i 15 lutego tzw. Luperkalia, czyli uroczystość ku czci bożka płodności Fauna. Ponoć jednym ze zwyczajów było, że dziewczęta wrzucały do urny karteczki z własnym imieniem i krótką wiadomością miłosną. Karteczki losowali młodzieńcy i w ten sposób dobierały się pary na święto. A potem odbywały się, jak donoszą niektórzy, „dość frywolne zabawy ku czci wiosny i budzącej się do życia przyrody”.

Gdy przyszły czasy chrześcijańskie, pojawił się święty Walenty. A właściwie to nawet trzech świętych o tym imieniu. I trudno się dziwić, udźwignąć miłość i prośby zakochanych to nawet na barki świętego jest dużo. Zaczęło się od wojen. Wojen, które prowadził Rzym i na które potrzebował żołnierzy. A że do wojaczki są nieskorzy ci, którzy żony mają albo narzeczone, no to panujący wówczas cesarz Klaudiusz Gocki odwołał wszelkie planowane zaręczyny i śluby. Znalazł się jednak łamistrajk, który zakazu nie usłuchał. Kapłan Walenty uznał, że trzeba zakochanym pomagać i potajemnie udzielał ślubów. Nie miał jednak szczęścia. Może ktoś zawiedziony doniósł, w każdym razie poszedł donos, kapłana złapano. Zanim doszło do jego śmierci, zaprzyjaźnił się z córką strażnika, która go odwiedzała i podnosiła na duchu. Zostawił jej list w kształcie serca, na którym napisał: „od twojego Walentego”. A później bito go, aż skonał. Miało to miejsce 14 lutego.

Drugim św. Walentym miał być biskup za czasów cesarza Aureliana. Jako pierwszy pobłogosławił związek poganina i chrześcijanki. Też go stracono, ale już w ramach prześladowań chrześcijan.

Jest jeszcze św. Walenty z Recji, którego również obarcza się zakochanymi, chociaż tak naprawdę „zajmuje się” chorymi na epilepsję i reumatyzm oraz oręduje w czasie zarazy wyniszczającej zwierzęta.

W średniowieczu 14 lutego dziewczęta wypatrywały ptaków. Jeśli jako pierwszego dziewczyna zobaczyła wróbla, miała szansę na małżeństwo szczęśliwe, ale za mąż wychodziła za biedaka. Rudzik oznaczał marynarza, a łuszczak – bogatego narzeczonego. Pewnie dlatego teraz tych łuszczaków to ze świecą trzeba szukać. Od XVI wieku w dniu św. Walentego ofiarowywano kobietom kwiaty. Winę ponosi jedna z córek króla Francji Henryka IV, która urządziła święto i nakazała kawalerom dać bukiety dwórkom. I pozamiatane. Później pojawiły się anonimowe listy, wiersze miłosne, karteczki, aż wreszcie Amerykanie sięgnęli po broń ostateczną i postanowili pozbyć się towarów zalegających na półkach. Im bardziej coś w odcieniu różu i czerwonego, tym lepiej. 14 lutego zbliża się nieubłaganie, wylewa się ze wszystkich sklepów, stacji telewizyjnych, radiowych i internetu. Walka z Walentynkami skazana jest na przegraną. Bo mimo kiczu, infantylności, wszelkich zapewnień, że kochamy codziennie, a nie tego jednego dnia, to uwielbiamy wszelkie powody do świętowania. Zatem życzę wszystkim, aby spędzili ten dzień z tymi, którzy są dla nich ważni i bliscy. Nieważne, ile upiornych karteczek dostaniemy i że poduszki w kształcie serca nie mieszczą się już na naszym łóżku. Ważne jest, że są ludzie, których kochamy i którzy nas kochają. Radosnych Walentynek!

(A.M)

redaktor naczelna Ekstra Sierpc Wiadomości Lokalne, mol książkowy, wegetarianka, kocha prokrastynację, od lat związana z TKKF ,,Kubuś", okazjonalnie miłośniczka gotowania i pieczenia, albo gdzieś biegnie, albo pisze

Anna Matuszewska

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© ekstrasierpc.pl | Prawa zastrzeżone