Zamknij
REKLAMA

Dziecko wojny i niewoli

13:10, 16.10.2021 | opr. red.
REKLAMA

 

3xP Polak, Patriota, Poszkodowany — tak o sobie napisał Zdzisław Lewandowski, który przysłał do redakcji list. Opowiedział o wydarzeniach z czasów II wojny światowej, kiedy jako dziecko został wywieziony do Niemiec.

 

Zdzisław Lewandowski urodził się 9 grudnia 1934 r. Mieszkał z mamą Stefanią i ojcem Janem w Łukomiu Kolonii. Jego rodzice posiadali czterohektarowe gospodarstwo, ojciec miał też warsztat stolarski. Gdy wybuchła II wojna światowa, Zdzisław Lewandowski miał niespełna pięć lat. Jego ojciec bronił Polski, został ranny nad rzeką Widawką. Dostał się do niewoli. Ze stalagu trafił do pracy przymusowej.

 

Polnische Schwein

19 września 1940 roku mały Zdzisław i jego mama zostali wywiezieni do Niemiec.

— To był czwartek. Przyjechał samochód z żandarmami i tłumaczem. Powiedzieli do mamy i do mnie, że jesteśmy aresztowani. Mieliśmy się ubrać, wziąć suche jedzenie i coś do picia na dwa dni. Dano nam trzydzieści minut. Zabrali nas na samochód, zawieźli na dworzec do Sierpca. Wsadzono nas do wagonu towarowego, znaleźliśmy się w Berlinie. Na dworcu nastąpiła selekcja. Kazano nam wsiąść do jednego pociągu osobowego pod eskortą żandarma. Dojechaliśmy do miasta Holzminden (Dolna Saksonia — przyp. red.), a następnie innym pociągiem, do przystanku we wsi Lüerdissen. Na przystanku czekała na nas Niemka. Oświadczyła, że jest Heleną Grupe. Poszliśmy za nią około 1 km. Na jej podwórku spotkaliśmy ojca — opowiadał pan Zdzisław.

Przez kilka dni sześcioletni Zdzisio przebywał razem z rodzicami u państwa Grupe. Później zabrano go do innego, położonego w pobliżu gospodarstwa. Został poddany germanizacji. Zabroniono mu kontaktów z mamą i tatą, mimo że byli niedaleko. Przez dwadzieścia siedem miesięcy wycierał kurz, mył schody, podlewał kwiaty, dbał o psa, który wabił się Tery. Chodził też do niemieckiej szkoły z niemieckimi dziećmi.

— Jak przyszyto mi do ubrania literę „P”, niemieckie dzieci wołały na mnie kleines Ferkel – polnische Schwein, co znaczy mały prosiak — polska świnia. Kiedy już nauczyłem się mówić po niemiecku, znów mogłem być z rodzicami. Zostałem przez panią Grupe (jej mąż był na wojnie) zapoznany z pracami, jakie będę musiał wykonywać. Od stycznia 1943 r. do maja 1945 r. byłem niewolnikiem pracy przymusowej, do dziś niezapłaconej — mówił Zdzisław Lewandowski.

 

Wyzwolenie i powrót do domu

12 kwietnia 1945 r. Kanadyjczycy z wojsk alianckich weszli do wsi, w której przebywał Zdzisław Lewandowski i jego rodzice.

— W maju 1945 r. skoszarowano nas w miasteczku Eschershausen (3 km od Lüerdissen). Przywieziono nam nowe rzeczy do ubrania. W czerwcu przewieziono nas do Peine. UNRA zorganizowała nam Polską Szkołę Powszechną. Czekaliśmy w kolejce na transport do Polski. Pomiędzy 12 a 17 kwietnia 1946 r. z portu w Lubece okrętami wróciliśmy do Szczecina, a następnie pociągiem do Sierpca i konną dorożką do Łukomia Kolonii i zniszczonego do zera gospodarstwa – opowiadał pan Zdzisław.

We wspomnieniach Zdzisława Lewandowskiego niemieccy gospodarze, u których pracowała przymusowo jego rodzina, to byli dobrzy ludzie. Korzystali z pracy przymusowych robotników, bo taka była III Rzesza. W 1979 r. Zdzisław Lewandowski wyruszył w sentymentalną podróż do Lüerdissen. Spotkał się z państwem Grupe.

—Życzeniem ojca było, żebym pojechał do Niemiec. Pokazałem im zdjęcie z 1943 r., na którym byłem ja i dwójka dzieci pani Heleny Grupe. Popłakaliśmy sobie. Byłem tam dziesięć dni. Później raz w roku z całą rodziną jeździłem do Niemiec na zaproszenie Hermana Grupe, który opłacał nam podróż i pobyt — opowiadał Zdzisław Lewandowski.

 

Kto się za nami upomni?

W 2012 roku pan Zdzisław napisał apel do rządów Niemiec i Polski, w którym przypomniał słowa prezydenta RFN Richarda von Weizsäckera: „Kto zamyka oczy na przeszłość, będzie ślepy na teraźniejszość. Kto nie chce pamiętać o barbarzyństwie, ten znów będzie poddany na niebezpieczeństwo recydywisty i terrorysty”.

— Wojna skończona, prawo zostało, co w Hadze w 1907 r., Genewie 1929 r. Niemcy podpisały. Odszkodowania dla Izraela i krajów zachodnich – TAK! Polakom figę dali. A traktat z 1991 r. NRF — Polska podpisany jest, sąsiedztwo też, lecz o nas się nie mówi. Czy polski rząd to Rzesza już – nas dzieci wojny zgubił? Dlaczego to robicie? Czy my, polskie dzieci pracy i niewoli to polskie zło? Czy wy z Niemcami wraz czekacie na biologiczny nasz czas?! My nie zamkniemy nigdy ust, prosząc was teraz i w ciemnym grobie. Odszkodowania prawne za pracę wypłaćcie nam — napisał pan Zdzisław w swoim apelu.

(opr. red. )

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%