Nie lubiła narzekać. Nawet wtedy, gdy zdrowie przestawało być sprzymierzeńcem, a świat zwężał się do czterech ścian. Witała ludzi uśmiechem. 13 lutego 2026 roku zmarła Alicja Lemier-Mroczyńska – nauczycielka biologii, wizytator oświaty, malarka, miłośniczka książek i słowa.
Pogrzeb odbył się 17 lutego. Kościół pw. św. Stanisława Kostki w Sierpcu wypełnili rodzina, uczniowie, współpracownicy, przyjaciele, ludzie, którym była bliska. Nie zabrakło też pocztu sztandarowego Liceum Ogólnokształcącego im. mjra Henryka Sucharskiego.
Nauczycielka z powołania
Urodziła się 8 sierpnia 1934 roku w Sierpcu. Maturę zdała jako szesnastolatka – w sierpeckim liceum, do którego po latach wróciła już jako nauczycielka. Studiowała botanikę na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Do pracy w zawodzie trafiła jeszcze przed obroną pracy magisterskiej.
Przez lata związana była z Liceum Ogólnokształcącym w Sierpcu – najpierw korespondencyjnym, później dziennym. Uczyła biologii i chemii, pracowała także jako wizytator w kuratorium oświaty.
Pani Alicja zawsze pogodna, życzliwa, oddana swojej pracy. Uczyła nie tylko biologii. Uczyła cierpliwości i szacunku do drugiego człowieka. Żegnamy ją z bólem w sercu, ale też z ogromną wdzięcznością za poświęcony czas, za serce oddane uczniom, za dobro, które zostawiła w ludziach – wspominała dyrektor LO im. mjra Henryka Sucharskiego Alicja Wawrocka-Świeczkowska.
Na emeryturę przeszła w 1987 roku, lecz ze szkołą nie rozstała się naprawdę. Zawsze była obecna – w pamięci uczniów, w rozmowach, w opowieściach.
Wspaniała osoba. Moja nauczycielka biologii. Pięknie rysowała pantofelki. To wyjątkowa kobieta i wspaniały pedagog – stwierdziła Maria Sobczak.

Kobieta wielu talentów
W rozmowie z Ekstra Sierpc sprzed dwóch lat mówiła o swoim życiu z dystansem i humorem. Opowiadała o wojennym dzieciństwie, o nauce przy jednym podręczniku dzielonym z siostrą, o studiach, o pierwszych latach pracy w „szkole w powijakach”. Mówiła o rysowaniu tablic biologicznych kredą, o malowaniu eugleny zielonej i układu pokarmowego ptaków.
Na emeryturze wróciła do pasji. Malowała – często na starych prześcieradłach, którym „dawała drugie życie”. Tworzyła batiki, akwarele, obrazy na szkle. Pisała wiersze – czasem żartobliwe, czasem refleksyjne. Z przymrużeniem oka potrafiła opowiadać historię Adama i Ewy, a innym razem pisała o tęsknocie i pamięci.
Czytała zachłannie. „Jak zacznę, to nie przestaję, aż skończę” – mówiła.
Była miłośniczką czytania. Dopóki mogła, osobiście przychodziła wypożyczać książki, a później pomagała jej w tym rodzina i znajomi. Była uczestniczką imprez bibliotecznych organizowanych w czytelni. Po jednej z nich napisała dla nas i biblioteki sympatyczny wiersz. Osobiście go nam wręczyła. Bardzo szkoda takich empatycznych osób, których coraz mniej – napisała pod postem o Alicji Lemier-Mroczyńskiej wieloletnia dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej Maria Wiśniewska.
Do końca z uśmiechem
Podczas pogrzebu proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbego ks. Dariusz Multon wspominał jej pogodę ducha i gotowość na to, co nieuniknione. Mówił o uśmiechu, który towarzyszył jej nawet w szpitalnej sali. O sile wiary i spokoju.
Dyrektor liceum Alicja Wawrocka-Świeczkowska przypomniała jej zawodową drogę, oddanie pracy i swoim uczniom.
Najbardziej osobiste były słowa syna, Leszka Mroczyńskiego. Wiersz zaczynający się od prostego „Mamo…” mówił o pustce, która zostaje, o wspólnych rozmowach, o czytanych jej wierszach, o codziennych drobiazgach, które dziś bolą najmocniej. O tęsknocie, której nie da się uciszyć. Wiersz kończył się słowami:
„Nie traćmy się w smutku!... wszak tyle radosnych
Chwil, wspólnie przeżytych, mamy w pamiętniku...
Poszukajmy raczej czegoś... na kształt wiosny...
Lepsza radość wspomnienia... zamiast bólu..., krzyków...”.
Wspomnienie naczelnej
Alicja Lemier-Mroczyńska nie zabiegała o wielkie słowa. Kiedy przeprowadzałam z nią wywiad, miałam wrażenie, że świat to wspaniałe miejsce, dobre, ciepłe i przyjazne, pełne zaskakujących rzeczy. Nie miała życia usłanego różami, a słuchając jej opowieści, miało się odczucie, że wszystko było w nim potrzebne. Odcisnęła swój ślad na ziemi. Zostawiła po sobie obrazy, wiersze, wspomnienia. Tacy ludzie nie odchodzą w ciszy. Zostają w opowieściach, w pamięci, w czyimś uśmiechu.
Anna Matuszewska
+1
+4
+7
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekstrasierpc.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz