Zamknij
REKLAMA

Ofiary zbrodni katyńskiej – Makary Przybyszewski i Stanisław Malewicz

14:29, 13.04.2020 | A.M

 

13 kwietnia obchodzimy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. W 1940 r. ponad 21 tysięcy polskich oficerów, podoficerów, szeregowców Wojska Polskiego, policjantów, funkcjonariuszy Korpusu Ochrony Pogranicza i Służby więziennej zostało rozstrzelanych przez NKWD. Pochowano ich w masowych grobach w Katyniu, Miednoje, Piatichatkach, Bykowni i wielu nieznanych miejscach.

Wśród tych, którzy zginęli byli także mieszkańcy powiatu sierpeckiego. Przedstawiamy biografie dwóch z nich.

 

Makary Przybyszewski

Makary Przybyszewski urodził się 13 sierpnia 1910 roku w Rachocinie. W wieku 20 lat otrzymał świadectwo dojrzałości, kończąc Gimnazjum Koedukacyjne im. prezydenta Ignacego Mościckiego w Sierpcu. Był studentem Uniwersytetu im. Józefa Piłsudskiego w Warszawie. W 1937 uzyskał stopień magistra filozofii jako dowód ukończenia studiów wyższych w zakresie matematyki. W latach 1933-34 odbył służbę wojskową w Szkole Podchorążych Rezerwy Artylerii oraz 19 Pułk Artylerii Lekkiej uzyskując awans na stopień podporucznika artylerii. Od 1 września 1937 r. był nauczycielem matematyki w Gimnazjum Stowarzyszenia Szkolnego w Tomaszowie Mazowieckiem. Powołany do wojska 1939 r. trafił do obozu jenieckiego. Rozstrzelany w 1940 r. w Katyniu, w wieku 30 lat.

- Nie znałam stryjka. Z opowieści mojej mamy wiem, ze był to wyjątkowy człowiek, wielkiej kultury. Mówiła o nim Makuś. Przechowuje pamiątki stryjka takie, jak jego walizka. Mam także jego jaśka, którego największą czcią otaczała moja mama. Pamiętam, że był u nas w domu list, który pisała jego narzeczona pani Irena Sulkowska. Napisany pięknym charakterem pisma, zaczynał się od słów: Drogi Makusiu... Rodzice opowiadali, ze była korespondencja z obozu w Kozielsku, gdzie przebywał stryj Makary. Końcówka ostatniego listu brzmiała: nie piszczcie do mnie dopóki ja do was nie napiszę. Już po fakcie rodzice domyślali się, że wiedział o wywózce do Katynia i co go czeka. Strasznie bolała nad śmiercią stryjka Makarego jego mama. O śmierci Makarego rodzice dowiedzieli się z gazety Nowe Czasy, wydrukowanej przez Niemców. Wszystko, co tam napisano zgadzało się, Było tam zdjęcie narzeczonej –opowiadała Helena Przybyszewska – Szrek

W Rachocinie, przy figurce, którą tamtejsza młodzież (m. in. Makary Przybyszewszki) postawiła w 1935 r., w 2010 roku posadzono dąb pamięci Makarego Przyszewskiego.

 

Stanisław August Malewicz

Krzysztof Malewicz tak wspominał swojego ojca: 

"Tata urodził 23 sierpnia 1889 r. w Biłgoraju, gdzie mój dziadek Wacław był rejentem. W 1900 r. za udzielanie ślubów unitom dziadek został przez władze carskie zmuszony do opuszczenia rodzinnej miejscowości. Około roku 1900 losy rzuciły go do Sierpca. Tata został posłany do gimnazjum w Warszawie, a później ukończył akademię medyczną w roku 1914 ze złotym medalem. Zaraz po studiach wcielono go do wojska, najpierw do armii carskiej, a później już do tej naszej polskiej. Zanim na dobre powrócił do domu wybuchła kolejna wojna, tym razem z bolszewikami w 1920 roku. Tata brał udział, jako lekarz m.in. w obronie Lwowa. Mama (Wanda Łazarowiczówną) przyjechała do Sierpca wraz ze swoim ojcem dr Klemensem Łazarowiczem, inicjatorem budowy miejscowego szpitala. Przypuszczamy, że rodzice mogli się poznać już wcześniej. Bowiem mama podczas wojny 1920 r. pracowała jako sanitariuszka w latach 90. awansowana do stopnia podporucznika za udział w tejże wojnie. W 1924 roku wzięli ślub. Doczekali się trójki dzieci: Zosi, Jurka i mnie. Właściwie nie pamiętam ojca. Jest dla mnie cieniem. Kiedy został zmobilizowany miałem 8 lat. Znam go bardziej ze wspomnień innych. Był bardzo lubiany, lubił pomagać innym. Pracował w szpitalu jako ordynator oddziału wewnętrznego. Był lekarzem więziennym, zapalonym myśliwym i filatelistą. Przed wojną w 1939 r, w naszym domu (później przez lata mieściła się tam Komenda Powiatowa Policji - przyp. red. ) bywali m.in. Władysław Anders, Bolesław Wieniawa Długoszowski. W końcu sierpnia 1939 r. tata dostał ponowne powołanie do wojska. Miał stopień majora. Został komendantem szpitala polowego w Równem na Wołyniu. Po wkroczenie na ten teren Armii Czerwonej został internowany. Dostaliśmy dwie kartki ze Starobielska. Zamordowano go, w 1940 roku w Charkowie, w piwnicach gmachu NKWD."

Na budynku Szpitala Powiatowego w Sierpcu wmurowano w 2010 r. tablicę poświęconą doktorowi Stanisławowi Augustowi Malewiczowi, herbu Szeliga, ordynatorowi oddziału wewnętrznego, zamordowanemu w Charkowa.

(A.M)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA