Zamknij
REKLAMA

Opowieść o sierpskiej kasztelanowej, jej mężu i dalekim Tuchowie

20:26, 17.04.2021 | Tomasz Wantuch, tytuł pochodzi od redakcji
REKLAMA

 

Poniższy tekst otrzymaliśmy od Tomasza Wantucha z Tuchowa w województwie małopolskim.

 

Kasztelan

Skąd Ty? Z Sierpca! Jakże to, w Tuchowie? Zaraz wszystko Wam opowiem. Racz Waść wpaść, przyjaciele wzywają! W podobnym stylu zaczyna się pewna reklama telewizyjna jednego ze znanych złocistych trunków, który jest bardzo lubiany przez znawców i smakoszy napojów piwnych. Co to jednak może mieć wspólnego z miastem Tuchowem w odległej Małopolsce?

Na pozór zupełnie nic, gdyż browar, który wytwarza ten szlachetny trunek znajduje się w Sierpcu na Mazowszu, a wiec w znacznej odległości od miasteczka Tuchów, położonego przecież w województwie małopolskim. Pierwsze wzmianki o Tuchowie pochodzą z początku XII wieku, a prawa miejskie nadał mu król Kazimierz Wielki w 1340 roku. W miasteczku była wówczas kopalnia soli. Tuchów był wtedy własnością zakonu benedyktynów z Tyńca. Dzisiejszy Tuchów położony jest w powiecie tarnowskim i liczy sobie ponad 6 tysięcy mieszkańców, jest też siedzibą gminy.

Na zdjęciu tuchowski ratusz i rynek w tle kościół św. Jakuba, fot. Tomasz Wantuch

 

Pierwsze wzmianki o Sierpcu to rok 1065, pierwsza lokacja na prawie średzkim w 1322 roku, a druga na prawie magdeburskim w 1356 r.

Jest kilka podobieństw. Obydwa grody otrzymały prawa miejskie w XIV wieku. W obu miastach znajdują się sanktuaria Maryjne i w obu był zakon, który wziął swą nazwę od św. Benedykta. W Sierpcu do dziś istnieje klasztor żeński sióstr benedyktynek.

Ciekawostką jest też, że w obu miastach wzniesiono w XIX wieku ratusz w stylu klasycystycznym. Bryły i frontony tych budynków są podobne do siebie, a nawet kolor elewacji obu budowli jest zbliżony.

Współczesny Sierpc leży około 40 km na północ od Płocka (...). Wiadomo, że odległość między Sierpcem a Tuchowem (w zależności od wybranej trasy) wynosi około 500 km, zaś czas przejazdu samochodem całej drogi zajmie nam około 7 godzin. Tak więc gdzie tu związek między tak oddalonymi miejscowościami w Polsce? Odpowiedzi na tę zagadkę należy szukać w odległej przeszłości, gdyż jak mawiali starożytni: Historia magistra vitae est historia jest nauczycielką życia…

Ale od początku. W ubiegłym roku, zanim jeszcze pandemia dotarła na dobre do Tuchowa, wybrałem się do najstarszego tuchowskiego kościoła - Bazyliki Mniejszej Najświętszej Maryi Panny. Zamierzałem wówczas zrobić zdjęcia kilku starych epitafiów, czyli tablic pamiątkowych, głównie z rodziny Rozwadowskich, dawnych właścicieli miasta Tuchowa. Będąc na miejscu, wykonałem jednak więcej fotografii, także pozostałych epitafiów, odnowionych niedawno. Początkowo zupełnie tego nie planowałem, ale już w kościele zrobiłem zdjęcia chyba wszystkich epitafiów. Obok pewnej małej tablicy przechodziłem dwukrotnie i dopiero za trzecim razem postanowiłem ją sfotografować.

Nie wiedzieć dlaczego, wracając do domu zdecydowałem, by koniecznie kupić piwo z browaru w Sierpcu i ugasić nim pragnienie. Było wtedy gorąco i chociaż rzadko spożywam takie napoje, to wtedy miałem na to wielką ochotę. Już w domu analizowałem wykonane zdjęcia na swoim komputerze, aby zobaczyć, czy dobrze wyszły. Wkrótce, gdy poczułem silne pragnienie, sięgnąłem po butelkę, a spoglądając na etykietę nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Od razu uświadomiłem sobie, że już kilka godzin wcześniej coś podobnego gdzieś widziałem. Szybko zacząłem sprawdzać w komputerze, czy mnie wzrok nie myli. Rzeczywiście, okazało się, że jedno z najstarszych epitafiów w tuchowskim klasztorze, które w tym dniu niby „przypadkowo” sfotografowałem, upamiętnia kasztelanową sierpską i pochodzi z początku XVIII wieku. Dokładnie jest to rok 1705, a więc okres, gdy Tuchów był jeszcze własnością benedyktynów z Tyńca. Władali oni wówczas tuchowskimi dobrami i wzniesioną w 1682 roku świątynią na lipowym wzgórzu. Początek XVIII wieku, z którego pochodzi epitafium, to okres panowania króla Stanisława Leszczyńskiego, a po nim króla Augusta II Mocnego.

Na zachowanej tablicy epitafijnej widnieje napis:

D. O. M. / BARBARA z BRZEZIA DAMBSKA / KASZTELLANOWA SIEPRSKA / PROSI o MODLITWE WIERNYCH / OBIJT A. D. 1705, 2 FEBRVARIJ.

Przed datą na tablicy został umieszczono herb szlachecki, który jest bardzo mały oraz słabo czytelny. Po szczegółowej analizie heraldycznej ustaliłem, że jest to herb Zadora. Tablicę umieszczono w ścianie kościoła NMP w Tuchowie. Została wykonana z czarnego marmuru i jest niewielkich rozmiarów, ma kwadratowy kształt. Napisy wyryto złotymi literami, a część tekstu jest po łacinie. Całość otoczona jest delikatną, płaską ozdobną ramką z motywem roślinnym. W napisie jest kilka drobnych błędów językowych, co nie jest niczym dziwnym, gdyż w tamtych czasach zwykły kamieniarz, który wykonywał takie tablice, na ogół był analfabetą i nie umiał czytać i pisać. Litery zaś wykonywał według szkicu, będącego dla niego niczym rysunek do odwzorowania, a niektóre słowa trzysta lat temu także wymawiano i zapisywano nieco inaczej niż dziś.

Fotografia tablicy Kasztelanowej Barbary Dąmbskiej

Epitafium Barbary Dąmbskiej - kościół NMP w Tuchowie fot. T. Wantuch

Wracając do odkrycia tajemniczego epitafium oraz postaci Kasztelanowej sierpskiej, zacząłem drążyć ten temat. Udało mi się dotrzeć do dwóch różnych i niezależnych od siebie źródeł, które potwierdzają to, co odczytałem na tablicy.

Poniżej przedstawiam kilka faktów, które udało mi się ustalić.

Kasztelanowa z epitafium to Barbara z Brzezia Chrząstowska herbu Zadora, która prawdopodobnie urodziła się około 1650 roku lub nieco później. Świadczy o tym data jej ślubu - w roku 1676 wyszła za mąż za szlachcica Wojciecha Dąmbskiego z Dąbia herbu Godziemba (ur. 1650 r., zm. 1712 r.) - późniejszego kasztelana sierpskiego. Mąż kasztelanowej to także ciekawa postać - Wojciech Dąmbski brał czynny udział w bitwie pod Wiedniem w 1683 roku, będąc już wtedy rotmistrzem chorągwi pancernej. Podczas wyprawy wiedeńskiej oddział którym dowodził liczył 120 rycerzy konnych. W latach 1686 - 1697 pełnił urząd kasztelana sierpskiego (dziś poprawna forma zapisu to sierpeckiego), potem był starostą sochaczewskim i senatorem. Wojciech Dąmbski posiadał liczne dobra, zarówno na Mazowszu, jak i w Małopolsce, być może te ostatnie wniosła mu w posagu żona. Po ślubie Barbara z Chrząstowskich Dąmbska urodziła mu córkę Franciszkę, która później wstąpiła do zakonu benedyktynek. Sądząc po nazwisku, można przypuszczać, iż Barbara Chrząstowska herbu Zadora pochodziła z Małopolski, a może nawet z Tuchowa lub okolic, gdyż historia tego miasta, a potem także pobliskiego Burzyna, łączy się z tym nazwiskiem i tym herbem już od ładnych kilkuset lat. Z łacińskiego tekstu epitafium wynika, że Barbara Dąmbska zmarła 2 lutego 1705 roku. Po śmierci kasztelanowej jej mąż Wojciech Dąmbski ufundował w tuchowskim kościele tablicę pamiątkową dla zmarłej małżonki, zapewne było to jej życzeniem i ostatnią wolą. Jednak wybór kościoła w odległym Tuchowie najpewniej nie był tu przypadkowy i wskazywać może na pewne związki z tym miasteczkiem. W tamtych czasach umieszczenie takiego epitafium najczęściej wiązało się z przekazaniem jakiś dóbr lub innych majętności na rzecz klasztoru. Ustalenie, o jakich dobrach mowa, wymagałoby dalszych poszukiwań, o ile archiwa z tego okresu się zachowały.

Kasztelanowa Barbara Dąmbska mogła zostać pochowana w podziemiach kościoła NMP w Tuchowie, gdyż łaciński skrót „D. O. M.” na jej epitafium w tym przypadku oznacza Domus Omnium Mortuorum, czyli „Dom Wszystkich Zmarłych”, inaczej niż to na murach świątyń pisano Deo Optimo Maximo - (Bogu Najwyższemu Największemu). Na to pytanie może jedynie odpowiedzieć zapis z tuchowskiej metryki zgonów w „Liber Mortuorum” z 1705 roku. Jest to jednak prawdopodobne, gdyż Kasztelan Dąmbski i jego żona mogli być jednymi z fundatorów tuchowskiej świątyni, a takie osoby chowano najczęściej w katakumbach. Dodać należy, że Kasztelan Sierpski Wojciech Dąmbski po śmierci pierwszej żony Barbary ożenił się jeszcze dwukrotnie i zmarł 7 lat później w 1712 roku. Dawne epitafia i tablice w kościele NMP w Tuchowie to najstarsze oraz najcenniejsze obiekty tego typu zachowane w mieście. Niestety do tej pory nikt ich dogłębnie nie zbadał i nie opisał, czego dowodzi zaprezentowana przeze mnie powyższa opowieść.

 

Kilka słów o autorze.

Tomasz Wantuch - rodowity tuchowianin. Wielbiciel, znawca oraz popularyzator historii, zwłaszcza lokalnej. Współtwórca tuchowskiego muzeum i kolekcjoner. Działa na rzecz renowacji zabytkowych nagrobków i figur. Za jego staraniem kaplica rodu Rozwadowskich została wpisana do rejestru konserwatora zabytków. Inicjator i współorganizator posadzenia Dębu Katyńskiego poświęconego płk. Janowi Władysławowi Rozwadowskiemu. Autor wielu artykułów historycznych, regionalista i redaktor „Tuchowskich Wieści”. Wraz z Biblioteką Publiczną w Tuchowie współtworzył Cyfrowe Archiwa Tradycji Lokalnej. Regularnie współpracuje z Radiem Kraków, dla którego udziela wywiadów. Organizator i twórca wielu wystaw tematycznych oraz ekspozycji muzealnych. W roku 2013, w uznaniu za swoją działalność, został nagrodzony statuetką „Melaniusz”. Współpracuje także z Fundacją Dziedzictwa i Kultury Ormian Polskich. Swoje artykuły publikuje głównie w „Tuchowskich Wieściach” oraz „Roczniku Tarnowskim”. W latach 2011-2019 był prezesem Zarządu Towarzystwa Miłośników Tuchowa.

(Tomasz Wantuch, tytuł pochodzi od redakcji)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%