Zamknij
REKLAMA

Gołębie pocztowe – rodzinna pasja Sołdańskich

19:17, 21.02.2020 | A.M
Skomentuj
REKLAMA

 

 

W Polskim Związku Hodowców Gołębi Pocztowych zrzeszonych jest ponad czterdzieści tysięcy członków. To jedna z największych organizacji w naszym kraju. Wśród tych, którzy od lat zajmują się gołębiami, są Mariusz i Sławomir Sołdańscy z Borkowa Kościelnego.

 

Wchodząc na podwórko państwa Sołdańskich, wypatrywaliśmy oznak pobytu gołębi. A tymczasem przywitał nas świergot wróbli i tylko gdzieś w oddali słychać było gruchanie. Okazało się, że luty to jeszcze czas odpoczynku i ptaki są zamknięte w gołębnikach znajdujących się z tyłu posesji.

 

Kilka pokoleń hodowców

Gołębie w rodzinie Sołdańskich są niemal od zawsze. Hodowlę przekazywano z pokolenia na pokolenie. Dziadek Mariusza miał przede wszystkim rasy ozdobne. Swoją pasją zaraził też synów. Trzej bracia zapałali miłością do gołębi dość szybko. Sławomir (ojciec Mariusza) pierwsze kroki w hodowli stawiał w wieku dwunastu lat. Mariusz nie jest w stanie powiedzieć, kiedy zaczął. Gołębie zawsze były obecne w jego życiu. Tak samo jest z jego synem, Kubą, który ma siedem lat i posiada swój pierwszy gołębnik z czwórką ptaków. Chłopiec zapewnia, że będzie tak, jak tata i dziadek, wielkim hodowcą.

- Obecnie mamy około trzystu gołębi, w tym sto sześćdziesiąt lotowych. Mam oczywiście swoje ulubione, którym nadaję imiona. Jest Łaskawa, Siwek, Burek. Rozpoznaję swoje ptaki i myślę, że one też mnie poznają. Kiedy na wystawie odezwałem się, to moja samiczka od razu zaczęła tańczyć i gruchać – opowiadał Mariusz.

Główny ciężar opieki nad gołębiami spoczywa na Sławomirze Sołdańskim, który od kilku lat jest na rencie. Do niego należy przede wszystkim karmienie, oblatywanie, sprzątanie. Mariusz ze względu na pracę zawodową ma mniej czasu, jednak i tak poświęca go bardzo dużo swojej pasji.

- Spędzam około dwóch godzin dziennie z gołębiami. Na szczęście mam dobrą żonę. Jak przychodzą loty, czyli miesiące letnie, to siedzimy w domu. Na wczasy wyjeżdżamy tylko na początku sierpnia, pomiędzy lotami starych i młodych gołębi. W życiu tak jest - jak chce się mieć sukces, czy w sporcie, czy w biznesie, to trzeba na niego pracować, dopilnować wielu detali – powiedział hodowca.

 

Kompleks gołębników

Pierwszy gołębnik na posesji Anny i Mariusza Sołdańskich stanął zanim jeszcze zbudowali swój dom. Trzeba było go jednak przesunąć, by zrobić miejsce dla najmłodszych członków rodziny. Obecnie gołębników jest pięć i tworzą kompleks w głębi posesji. Największy stanowi piętro budynku, który kiedyś pełnił funkcje gospodarcze. Mieszkają w nim gołębie lotowe. Dla nich przeznaczony jest jeszcze jeden gołębnik, drewniany. Osobne pomieszczenia przygotowano dla gołębi rozpłodowych. Są wykonane z drewna. Pierwszy jest przeznaczony pod rozmnażanie najwybitniejszych par hodowli. Znajdują się w nim obszerne boksy, w których są zamykane sparowane gołębie. Hodowcy chcą mieć pewność pochodzenia potomstwa.

- Mamy już swoje linie gołębi. Na razie takiego, jaki ostatnio sprzedał się w Belgii za 250 tysięcy euro, nie udało nam się wyhodować, ale próbujemy. Kupujemy też gołębie od innych hodowców. Nie można stać w miejscu, trzeba się ciągle rozwijać – twierdzi Mariusz Sołdański.

Pozostałe gołębniki rozpłodowe są zbudowane w tzw. wydaniu klasycznym, czyli ptaki mogą się parować w dowolny sposób.

Dwa razy do roku gołębniki są dezynfekowane. Gołębie, tak jak i inne stworzenia, chorują. Hodowcy starają się zapobiegać chorobom, szczepiąc ptaki przeciwko salmonelozie, paramyksowirozie i mykoplazmozie.

- Wykorzystujemy też, że gołębie lubią się kąpać. Do wanny z wodą wrzucamy specjalną sól, pomocną w walce z pasożytami. Przyglądanie się takiej kąpieli to duża frajda – powiedział hodowca.

Drapieżniki i obloty

„Gołąb musi bujać” - to stwierdzenie zna każdy, kto oglądał serial komediowy „Alternatywy 4”. Laikom wydaje się, że owe „bujanie” musi być codziennie. A tymczasem okazuje się, że niekoniecznie. Panowie Sołdańscy przydomowe obloty kończą już po ostatnim

locie konkursowym gołębi młodych, czyli na przełomie września i października.

- Kiedyś pozwalałem na obloty jesienno-zimowe, ale po stracie jednego z najlepszych lotników moje gołębie już w tym okresie nie latają. Zajęte sobą mniej zwracają uwagę na drapieżniki, a tych w okolicach Sierpca nie brakuje. Gdy jednak zniosą już jajka, to otwiera się im wloty i umożliwia wyjście na zewnątrz – opowiadał hodowca.

Pierwsze wiosenne obloty gołębie mają wspólne, latają razem samce i samiczki. Wylatują raz dziennie.

- Kiedy mają wrócić do gołębnika, to mąż po prostu woła „chodź, chodź”. Reagują na jego głos i posłusznie sfruwają – powiedziała Anna Sołdańska.

Po okresie jesienno-zimowym pierwsze loty nie są długie.

- Gdy gołąb lata chętnie 15-20 minut z dużą intensywnością, to wiem, że wszystko z nim w porządku. Na początku sezonu nie można oczekiwać, że po kilku miesiącach zamknięcia ptaki będą latać jak oszalałe. Uwagę jednak należy zwrócić, gdy gołąb nie chce sam z siebie latać, to wtedy prawdopodobnie coś jest nie tak z jego zdrowiem – mówi Mariusz Sołdański.

 

Wdowy i wdowcy

Gołębie pocztowe towarzyszą człowiekowi od wielu wieków. Wykorzystywane były już w starożytnej Persji, Egipcie czy Grecji do przenoszenia wiadomości. Obecnie hodowane są przede wszystkim do celów sportowych. Każdego roku odbywa się 15 lotów. Są loty krajowe i zagraniczne, które dzieli się na kategorie A, B, C, D i M, w zależności od dystansu. Najkrótszy dystans to 200 km, najdłuższe liczą sobie nawet po 2000 km.

Jest kilka metod lotowania.

- Kiedyś lotowało się gniazdówką. Gołębie leciały do gniazda, do młodych. Teraz znacznie popularniejsza i efektywniejsza jest metoda wdowieństwa. Jest ich kilka odmian. Lotowanie gołębi wdowieństwem klasycznym opiera się na zasadzie, że na powracającego z lotu wdowca zawsze czeka partnerka. My stosujemy wdowieństwo totalne. W lutym gołębie łączymy w pary. One hodują potomstwo. Przed okresem lotowania rozdzielamy je. Samce siedzą osobno i samiczki osobno. Spotykają się przed lotem i po locie. Mają motywację do szybkiego powrotu – powiedział Mariusz Sołdański.

Loty gołębi odbywają się według określonego schematu.

- Najpierw pakujemy nasze gołębie do specjalnego samochodu, do klatek. To jest tak zwane koszowanie. Później są wywożone do miejscowości, z której wszystkie jednocześnie są wypuszczane. I wracają do domu. A my wypatrujemy na niebie swoich ptaków. W zeszłym roku nasz as z Brukseli leciał przy niesprzyjającej pogodzie około doby. Bywają jednak loty na 1000 km, podczas których gołębie wypuszczone rano są już wieczorem w domu – mówił borkowianin.

Wykorzystując najnowszą technologię i zegary satelitarne, określenie czasu przelotu ptaka jest bardzo łatwe.

Spełnienie marzeń

Mariusz i Sławomir Sołdańscy od lat mają jedną z najlepszych hodowli, nie tylko w sierpeckim oddziale Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych, ale też w płockim okręgu. Ich ptaki wygrywają większość współzawodnictw, są mistrzami i supermistrzami. Kolekcja pucharów jest niezwykle imponująca. Na honorowym miejscu stoi ten pierwszy, zdobyty przez Mariusza, gdy miał siedemnaście lat. Jednak najważniejsze są te przywiezione w tym roku.

Pod koniec ubiegłego roku odbyła się wystawa okręgu płockiego PZHGP w Kisielewie, podczas której wyłoniono reprezentację okręgu na wystawę ogólnopolską. Do Sosnowca pojechały czterdzieści cztery gołębie, z czego aż dziesięć należało do Sławomira i Mariusza Sołdańskich.

- Udało nam się mieć drugiego samczyka w kategorii B na średnim dystansie. Ma on doskonałą budowę ciała, piękne upierzenie. Jest bardzo spokojny, pozwala się wziąć na rękę. W gołębniku lubi rządzić. Ten sukces jest zwieńczeniem naszej hodowli. W Polsce jest najwięcej hodowców w całej Europie i zdobycie tego tytułu jest nie lada wyróżnieniem – opowiadał Mariusz.

To nie był jednak koniec. Samiec panów Sołdańskich reprezentował Polskę na międzynarodowej wystawie w Brnie w Czechach. Zajął tam czwarte miejsce. Niewiele zabrakło do medalu.

 

(A.M)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

KokoKoko

0 0

Gratulacje dla hodowców!
Ale wycieranie takiej ilości pucharów z kurzu ? to dla sprzątającego dopiero musi być pasja hehe 15:54, 23.02.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA