Zamknij
REKLAMA

Przeprogramować ciało - Kasjana Cisowska i technika Bowena

14:02, 18.03.2019 | A.M
REKLAMA
Skomentuj

 

Kasjana Cisowska jest dyplomowaną terapeutką techniki Bowena. W bezpieczny, bezbolesny i nieinwazyjny sposób udaje jej się przekonać organizmy wielu osób, by sięgnęły po siły, które tkwią w każdym człowieku, chociaż u większości z nas są uśpione.

 

 

Skąd dowiedziałaś się o technice Bowena?

Bowen w moim życiu pojawił się dość trywialnie. Dowiedziałam się z gazety. Najpierw zobaczyłam reklamę, później przeczytałam artykuł. Stwierdziłam, że to może być coś fajnego. Poszłam na spotkanie, które pozwalało „zobaczyć metodę”, sprawdzić ją na sobie samej i... zakochałam się od pierwszego wejrzenia, a właściwie dotknięcia. Chciałam nauczyć się więcej. Odbyłam cały cykl szkoleniowy, który zakończył się obroną dyplomu.

 

Na początku pewnie były eksperymenty na rodzinie...

Tak. Przyjmowali to z pewną dozą nieufności i sceptycyzmu, ale gdy zaczęły się pierwsze efekty, chcieli więcej. Nie trzeba było już za nimi biegać i prosić, by zgodzili się na kolejny zabieg. Sami przychodzili.

 

Jak ma się technika Bowena do medycyny konwencjonalnej?

Technika Bowena jest jedną z form osteopatycznych. Można powiedzieć, że wspomaga różnego rodzaju leczenie, farmakoterapię, wspiera rehabilitację. Ciało lepiej to wszystko przyjmuje, akceptuje, leczenie często zostaje przyspieszone. Metoda Bowena to nie są żadne czary mary, żadna bioenergoterapia. Chociaż niektórzy czują ciepło lub zimno. Terapeuci współpracują z organizmem, a on „odpowiada". To, w jakim zakresie dokona zmian, jak mocno zareaguje, zależy wyłącznie od organizmu. Wykonywane ruchy stymulują pracę różnych receptorów. Ten proces pobudza ciało do powrotu do naturalnego stanu zdrowia.

 

Czy radzisz swoim klientom, żeby zrezygnowali z leczenia konwencjonalnego, bo technika Bowena jest lepsza?

Broń Boże. Nie stawiam diagnozy, to robi lekarz. Nie skończyłam studiów medycznych. Znajomość anatomii i fizjologii jest ode mnie wymagana i taką wiedzę posiadam. Jako terapeutka Bowena przeprowadzam wywiad z pacjentem, obserwuję jego ciało, pracujemy nad tymi problemami, które on ujawnia. Lekarz jest potrzebny. Terapeuci Bowena niejednokrotnie ściśle współpracują z neurologami, rehabilitantami, ortopedami, itd.

 

Skoro nie skończyłaś studiów pokrewnych z naukami medycznymi, to kim jesteś z zawodu?

Jestem magistrem inżynierem po studiach politechnicznych (Gdańsk), specjalność zarządzanie systemami informatycznymi. Nie dane mi było nigdy pracować w zawodzie, ale bardzo go lubię.

Gdy wchodziłam na rynek pracy, chciano już kilkuletniego doświadczenia. Nie udało mi się uzyskać pracy. Były staże w miejscach, gdzie mogłam się zetknąć z tematyką, którą studiowałam. Później bardziej współpracowałam z firmami, które nawiązywały do tematyki, ale nigdy nie pracowałam w zawodzie.
Szukałam swojej drogi. O mnóstwo branż ,,zahaczyłam”. Byłam w branży informatycznej, budowlanej, finansowej, ubezpieczeniowej, spożywczej. Miałam własną firmę. Jeśli nie najsłynniejszą, to jedną z dwóch najsłynniejszych firm robiących hydrografikę w Polsce.

 

Hydrografika to…

Przenoszenie wzorów przy pomocy wody na różnego rodzaju powierzchnie. Począwszy od elementów prostych, gdzie powierzchnia jest płaska, po elementy o skomplikowanej strukturze. W Polsce największe zapotrzebowanie znalazło to w przemyśle samochodowym – robienie dekorów do samochodów (listewki, ramki, rączki). Mimo sukcesu hydrografiki, dalej szukałam czegoś, co będzie mi tak odpowiadało, że będę chciała zostać. No i w końcu trafiłam na technikę Bowena.

 

Co lubisz robić poza pracą?

Ostatnio albo pracuję, albo się uczę. Jeżdżę na szkolenia z różnych dziedzin związanych z ciałem - o tym, jak ono funkcjonuje, jakie są problemy, jak wpływają na nasz organizm różne bodźce zewnętrzne, co jemy, czym oddychamy. Interesuje mnie działanie całego organizmu, dlaczego niedomaga, jak można mu pomóc.

A jak jest chwila, to poświęcam go dziecku, życiu rodzinnemu. No i pięć minut przed snem obowiązkowo książka, babska literatura - lekka, łatwa i przyjemna. Czytam, żeby odpocząć.

Lubię też jeździć na koncerty.

 

A czas na marzenia?

Cały czas marzę. Każdy dzień jest wypełniony marzeniami i ich realizacją.

 

Rozmawiała

Anna Matuszewska

(A.M)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© ekstrasierpc.pl | Prawa zastrzeżone