Zamknij
REKLAMA

Ludziom trzeba pomagać

12.25, 21.05.2022 .
Skomentuj
REKLAMA

 

 

Patrząc na relacje z wojny w Ukrainie, trudno zachować zimną krew. Wiele osób pomaga w najrozmaitszy sposób. Sierpczanie od samego początku angażują się w zbiórki, w przekazywanie darów, a także pomoc uchodźcom, którzy zamieszkali na naszym terenie.

 

Na początku kwietnia do Sierpca dotarł transport z rzeczami pierwszej potrzeby dla obywateli Ukrainy aż z Irlandii. Zbiórkę zorganizowała mieszkająca na Zielonej Wyspie pani Joanna, sierpczanka. Dzięki wsparciu Irlandczyków oraz uprzejmości właściciela firmy transportowej Eamon Sullivan The Pallet Network, która zbierała palety z produktami od darczyńców w Irlandii, a także na własny koszt je przetransportowała, zebrane dary przyjechały do Naszego Miasta. Produkty zostały podzielone na dwie części. Te, które przekazany zostały do bezpośredniego transportu na stronę ukraińską oraz te, które pozostały na terenie miasta z przeznaczeniem dla osób z Ukrainy przebywających w Sierpcu.

Rzeczy było bardzo dużo. Ich sortowaniem zajęli się wolontariusze z „Dwójki” pod opieką nauczycieli Beaty Karkusz i Iwony Rybickiej.

Produkty przeznaczone do transportu na Ukrainę zostały przekazane do miejsc docelowych poprzez Grupę Transgraniczną. To grupa osób, która zaczęła działać już od drugiego dnia wojny na Ukrainie. Zaczęło się od czterech kierowców, dziś jest ich ponad dwustu i kilkunastu koordynatorów

— Działa to w ten sposób, że z Polski na Ukrainę przewozimy dary, a w drugą stronę przewozimy uchodźców. Docieramy w naprawdę gorące miejsca, tam gdzie nasza pomoc jest bardzo potrzebna — mówiła Aleksandra Raba. koordynatorka Grupy Transgranicznej.

Natychmiastowy transport samochodowy w ramach Grupy Transgranicznej koordynował Michał Caruk z Warszawy, który przyjechał do Sierpca wspólnie z kuzynką Aleksandrą Rabą

— Z Elą (Elżbietą Perzyńską – przyp. red.) znamy się od dawna dzięki tenisowi.

Prowadzimy rodzinny klub tenisowy na Marysinie w Warszawie. W pomoc Ukrainie zaangażowaliśmy się właściwie od samego początku wojny. Jednym z naszych pomysłów był Turniej Charytatywny „Ukraiński Debel”, w którym wzięło udział sześćdziesięciu zawodników z ponad dwudziestu warszawskich klubów. Uzbieraliśmy ponad 30 tys. zł. Wtedy zadzwoniła do mnie Ela i powiedziała: „Mamy dary dla Ukrainy z Irlandii. Przyjeżdżaj” — mówił Michał Caruk.

I tak dary z naszego miasta dotarły już do Żytomierza, Kijowa. i Lwowa.

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%