Zamknij
REKLAMA

10-latek zostawił list: "Żałuję, że z wami jestem. Do widzenia". Rodzice skazani! Wstrząsający opis zdarzeń

04:44, 13.05.2022 | M.O. / PAP
Skomentuj Fot. PAP
REKLAMA

10-latek przed znęcaniem i przemocą w domu uciekł na komisariat policji w Luboniu (woj. wielkopolskie) tam szukał pomocy. Matka i ojczym chłopca zostali oskarżeni o znęcanie. Poznański sąd skazał ojczyma na karę 5 lat więzienia, zaś matkę na rok z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 5 lat. Wyrok nie jest prawomocny.

Pod koniec kwietnia ub. roku 10-letni wówczas chłopiec przybiegł w kapciach, niedbale ubrany na komisariat policji w podpoznańskim Luboniu. Funkcjonariuszom powiedział, że od kiedy pamięta w domu przeżywał koszmar; mówił, że stosowano wobec niego różne kary, był bity, źle traktowany.

Uciekając z domu, chłopiec miał zostawić kartkę: "Uciekłem. Mamo, żałuję, że mnie urodziłaś. Żałuję, że z wami jestem. Do widzenia".

W sprawie zatrzymano ojczyma chłopca Roberta H. Sąd zdecydował, że 10-latek wraz z młodszym bratem trafią do rodziny zastępczej.

Prokuratura aktem oskarżenia objęła zarówno mężczyznę, jak i matkę 10-latka. 44-letniemu Robertowi H. zarzucono fizyczne i psychiczne znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad osobą nieporadną ze względu na wiek oraz spowodowanie u chłopca uszkodzenia ciała. Matka chłopca Katarzyna W.-H., odpowiadała natomiast za znęcanie się psychiczne i fizyczne. Robertowi H. groziła kara do 10 lat więzienia, z kolei kobiecie do 8 lat pozbawienia wolności.

W trakcie śledztwa kobieta powiadomiła prokuraturę, że ona także była ofiarą domowej przemocy. Tę sprawę wyłączono do odrębnego postępowania.

Proces matki i ojczyma chłopca ruszył przed poznańskim sądem w grudniu ubiegłego roku. Sprawa, ze względu na jej charakter oraz dobro dziecka, toczyła się za zamkniętymi drzwiami.

Wyrok dla rodziców-katów jest nieprawomocny

Sędzia Krzysztof Kaźmierski podkreślił w uzasadnieniu wyroku, że oskarżony Robert H. "urządził piekło małoletniemu". Wskazał, że oskarżony wyzywał chłopca słowami wulgarnymi i obraźliwymi, krzyczał na niego, karał go za błahe przewinienia, zakazywał mu czytania książek, wychodzenia na dwór.

Oskarżony karał go, nakazując mu stać z wyprostowanymi do przodu rękami, nakazując mu spać na stojąco, czy spać na podłodze, chwytał za uszy i podnosił do góry, zabierał mu jedzenie i picie, zarządzał mu głodówki, popychał i kopał go, bił po całym ciele rękami, a także paskiem.

Robert H. został skazany na karę 5 lat więzienia. Sąd nałożył na mężczyznę także 10-letni zakaz jakiegokolwiek kontaktowania się z pokrzywdzonym i zakaz zbliżenia się do niego na odległość mniejszą niż 100 metrów. Mężczyzna ma także zapłacić nawiązkę pokrzywdzonemu w wysokości 20 tys. zł.

Matka chłopca Katarzyna W.-H. – także oskarżona o znęcanie się nad chłopcem – została skazana na karę 1 roku pozbawienia wolności z warunkowym jej zawieszeniem na okres 5 lat, a także na karę grzywny.

Sąd orzekł też objęcie oskarżonej dozorem kuratora w okresie próby. Ponadto – także w okresie próby – sąd "zobowiązał oskarżoną do powstrzymywania się od kontaktowania się w jakikolwiek sposób z pokrzywdzonym i zakazuje zbliżania się do pokrzywdzonego na odległość mniejszą niż 100 metrów – o ile sąd rodzinny lub rozwodowy nie orzeknie inaczej". Sąd zobowiązał także oskarżoną do przeproszenia pokrzywdzonego na piśmie.

Sędzia podkreślił w uzasadnieniu, że "małoletni pokrzywdzony przez 5 lat doświadczał przemocy psychicznej, jak również przemocy fizycznej, która się rozwijała. Początkowo było to karcenie, a później przechodziło to w regularne bicie".

- Ta sytuacja była o tyle tragiczna, że małoletni nie miał właściwie żadnego wsparcia w nikim. Agresorem okazał się ojczym i w to bagno przemocy wciągnął również Katarzynę W.-H., która początkowo broniła syna, ale jednak była zależna finansowo od oskarżonego, nie pracowała, mieli jeszcze wspólne dziecko – i tak naprawdę spowodowało to, że najpierw przyzwalała na niewłaściwe zachowania wobec małoletniego, a następnie zaczęła brać w nich udział  – mówił.

Prokuratura będzie wnosić o pisemne uzasadnienie wyroku i wówczas podejmowana będzie decyzja o złożeniu ewentualnej apelacji. 

Chłopiec w rodzinie zastępczej

Kuratorka chłopca mec. Marta Urbańska podkreśliła, że chłopiec wraz z bratem mieszka obecnie w rodzinie zastępczej i – jak mówiła – "radzi sobie świetnie".

- Z informacji przekazanych od rodziców zastępczych wiemy, że odnalazł się w nowej rzeczywistości. Na szczęście sąd uznał, że nie będzie przesłuchiwał go jeszcze raz, dzięki temu jakby umożliwiliśmy mu to, żeby nie przeżywał tej sytuacji jeszcze raz, żeby już powoli zapominał o tym wszystkim – powiedziała.

Dodała, że "według przekazanych mi informacji, nie chce mieć nadal kontaktu z matką, w związku z czym sąd, oprócz zakazu kontaktu dla ojczyma, też orzekł zakaz kontaktu matki z dzieckiem również po wyroku. Zobaczymy, co sąd rodzinny bądź rozwodowy ewentualnie orzeknie, bo sąd tutaj zostawił furtkę, że jeżeli psychologowie w tamtej sprawie uznają, że ten kontakt jest uzasadniony, to będzie możliwe, żeby taki kontakt był".

Pytana, czy chłopiec wybaczył matce i ojczymowi, powiedziała, że "myślę, że ta sprawa jest dla niego świeża, wszyscy też dbają o to, żeby on do niej nie wracał, w związku z czym ja myślę, że bardziej jest szansa, że zapomniał, albo, że zapomni. Chciałabym, żeby zapomniał. A czy wybaczy – to już myślę jest jego indywidualna sprawa".

 

(M.O. / PAP)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

najswietsza maryja  najswietsza maryja

0 0

jak byl rozbisurmaniony bachor to nic dziwnego ze sie nad nim znecali mam nadzieje ze tak bedzie traktowany przez wszystkie rodziny zastepcze do ktorych trafi 22:20, 13.05.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

0%