Na studniówkę idzie się tylko raz. I nawet jeśli po latach pamięta się niewiele szczegółów, zostaje jedno wrażenie: moment, w którym coś się kończy, a coś innego zaczyna. W sobotni wieczór maturzyści Liceum Ogólnokształcącego im. majora Henryka Sucharskiego w Sierpcu byli dokładnie w tym miejscu.
Wieczór otworzył polonez. Było dokładnie tak, jak bywa na studniówkach – poważnie, dostojnie i z lekką nutą niepewności. Później było już łatwiej, bardziej znajomo, pojawiły się uśmiechy.
Symboliczne sto dni
– Spotykamy się w chwili symbolicznej. Sto dni przed egzaminem maturalnym – mówiła dyrektor szkoły Alicja Wawrocka-Świeczkowska. – Patrzę na was ze wzruszeniem. Widzę młodych ludzi bogatych w wiedzę, doświadczenia, przyjaźnie i marzenia. Z trudem poznaję tych nieśmiałych uczniów, którzy kilka lat temu przekroczyli próg naszej szkoły.
Dyrektor podkreślała, że studniówka jest momentem zatrzymania, ale nie końcem drogi.– Wiedza i umiejętności, które zdobyliście, są solidnym fundamentem na przyszłość. Wierzcie w siebie – mówiła, dziękując jednocześnie nauczycielom i wychowawcom za lata pracy z młodzieżą.
Głos zabrali także rodzice. Przewodnicząca komitetu studniówkowego Anna Maciejewska mówiła o dumie, ale i o emocjach, które trudno ukryć w takim momencie.– Jeszcze wczoraj pytaliście: „po co mi to w życiu?”. Dziś stoicie tu piękni, eleganccy i nagle okazuje się, że czas biegnie szybciej, niż się spodziewaliśmy – zwróciła się do maturzystów. – Niezależnie od wyników matury już dziś możecie usłyszeć jedno: zdaliście egzamin z bycia wspaniałymi ludźmi.
Rodzice dziękowali dyrekcji i nauczycielom za codzienną pracę, cierpliwość i wsparcie.– Często byliście nie tylko nauczycielami, ale też psychologami i mediatorami – podkreślała Anna Maciejewska.
W imieniu władz powiatu głos zabrał Piotr Rzeszotarski, absolwent szkoły.– Możecie się uśmiechnąć, bo więcej prób poloneza nie będzie – mówił. – Będziecie absolwentami najlepszej szkoły na świecie. I to zapamiętajcie na całe życie.
Wystąpienie przedstawicielki młodszych klas zwróciło uwagę na inny wymiar tego wieczoru.– Studniówka to moment zawieszenia między tym, co znamy, a tym, co dopiero nadchodzi – mówiła Maja.
Padły także słowa o tych, którzy byli częścią szkolnej wspólnoty, ale nie mogli uczestniczyć w balu – i o pamięci, która z nimi zostaje.
Były kwiaty, podziękowania dla wychowawczyń klas maturalnych i nauczycieli, symboliczne gesty wobec tych, którzy przez cztery lata towarzyszyli uczniom w szkolnej codzienności. Była też świadomość, że to jeden z ostatnich takich wieczorów w tym gronie.
Walc i belgijka
Kiedy część oficjalna dobiegła końca, przyszedł czas na zabawę. Niektórzy zmienili szpilki na adidasy, inni smokingi na garnitury. Okazało się, że licealiści potrafią świetnie tańczyć. Walc wyszedł doskonale, a belgijka okazała się prawdziwym szlagierem. Na parkiet nie trzeba było nikogo wyciągać. Zabawa trwała do rana.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekstrasierpc.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz