Zamknij
REKLAMA

50 lat Muzeum Wsi Mazowieckiej - wywiad z Janem Rzeszotarskim

10:16, 18.04.2021 | A.M
Skomentuj
REKLAMA

 

W tym roku Muzeum Wsi Mazowieckiej obchodzi jubileusz 50-lecia istnienia. Od ponad trzydziestu lat dyrektorem placówki jest Jan Rzeszotarski.

 

Pół wieku to piękny jubileusz. W dobie pandemii pewnie trudno jest świętować. Co Muzeum planuje zrobić, by uczcić 50-lecie istnienia?

Wiele rzeczy musieliśmy ograniczyć. Nie oznacza to jednak, że zrezygnowaliśmy zupełnie ze świętowania. W roku jubileuszowym organizujemy prelekcje, konkursy, audycje radiowe, które prezentują naszą działalność i osiągnięcia. Przygotowujemy wydawnictwo jubileuszowe, filmy promujące i pokazujące rozwój Muzeum oraz różnego rodzaju materiały reklamowe. Cykl prelekcji to blok spotkań, prezentujących prace poszczególnych działów muzeum, która często jest niewidoczna, ale niezmiernie ważna. Ze względu na sytuację pandemiczną w kraju organizowany jest w formule online. Poruszane tematy to m.in. obyczaje i tradycje kultywowane w muzeum, konserwacja muzealiów, uprawa roślin, dawnych odmian drzew i krzewów. Pokażemy też bogate doświadczenia filmowe naszego muzeum. W obchody 50 – lecia chcemy zaangażować nie tylko dzieci i młodzież, ale również dorosłych poprzez organizację konkursów fotograficznych i plastycznych. W konkursie fotograficznym z nadesłanych zdjęć powstanie kalendarz wielkoformatowy na rok 2023, a w konkursie plastycznym „Muzeoprzytulak” efektem pokonkursowym, jeszcze w 2021 roku, będzie przygotowanie na podstawie najciekawszej pracy maskotki Muzeum. Bardzo ważnym punktem obchodów będzie organizowana w dniach 8-10 września konferencja naukowa pod tytułem „Przyszłość naszego dziedzictwa”. Chcielibyśmy, żeby tak ważna uroczystość stała się okazją do pogłębionej debaty nad stanem współczesnego muzealnictwa skansenowskiego. Mamy nadzieję, że uda nam się zaprosić przedstawicieli z wielu ośrodków muzealnych oraz akademickich. O ile sytuacja w kraju na to pozwoli, planujemy przygotować na te dni dodatkowe atrakcje dla zwiedzających. Zachęcam do śledzenia naszej strony internetowej, na której na bieżąco zamieszczamy informacje o organizowanych wydarzeniach.

Historia muzeum związana jest z Ratuszem. Jednak dziś dla większości osób Muzeum Wsi Mazowieckiej to skansen. Czy ratusz ma jeszcze rację bytu?

Ratusz to moje oczko w głowie. Tu wszystko się zaczęło. Kiedy powstawało muzeum w Sierpcu, pod uwagę brano kilka lokalizacji, m. in. budynek, w którym dziś mieści się Sąd Rejonowy. Ostatecznie pierwszą siedzibą muzeum został Ratusz. W najbliższym czasie planujemy przeprowadzenie remontu wraz z modernizacją tego zabytkowego obiektu, który został zbudowany w 1841 r. Jeżeli uda nam się pozyskać środki unijne, to prace rozpoczną się jeszcze w tym roku. Pozytywnie przeszliśmy etap oceny formalnej wniosku i czekamy na ocenę merytoryczną.

Ratusz po zakończeniu prac nadal pełnił będzie funkcję miejsca organizacji wystaw, jednak w znacznie szerszym zakresie niż dotychczas. Będą tam prowadzone zajęcia edukacyjne, spotkania autorskie, wykłady, zorganizowany zostanie punkt informacji o regionie. Modernizacja ratusza ma na celu przywrócenie wnętrzom układu pierwotnego oraz odtworzenie charakterystycznych pomieszczeń dla tego typu obiektów. Bardzo ważnym założeniem jest także udostępnienie przestrzeni ratusza dla osób poruszających się na wózkach, starszych, którzy dotychczas, z powodu ograniczeń architektonicznych, nie mogli korzystać z oferty.

 

Skoro zaczęliśmy mówić o początkach Muzeum, to wróćmy na chwilę do lat 70...

W latach 70. był boom na rzeźbę ludową. W ówczesnym powiecie sierpeckim prężnie rozwijał się ośrodek rzeźby ludowej. Zaczęło się właściwie od trzech rzeźbiarzy: Mieczysława Ruszkowskiego, Wincentego Krajewskiego, Wacława Skirzyńskiego. Z czasem pojawiali się kolejni. Ośrodek skupiał około czterdziestu rzeźbiarzy. Był jedynym takim w Polsce. Wiele najciekawszych prac z tego okresu mamy wyeksponowanych na wystawie stałej w Galerii rzeźby w skansenie. Tematyka prac jest różnorodna. Możemy zobaczyć rzeźby sakralne, historyczne, czy dotyczące życia na wsi. Niesamowite jest, że każdy artysta tworzył indywidualnie, nie było naśladownictwa. To naprawdę rzadkość.

 

Instytucje kultury zwykle borykają się z trudnościami finansowymi. Muzeum chyba nie może narzekać na brak środków?

Bywało różnie. Były łatwiejsze i trudniejsze okresy. Lata dziewięćdziesiąte były bardzo trudne dla muzeum. Brakowało pieniędzy nawet na działalność podstawową. O inwestowaniu w nowe obiekty nie mogliśmy marzyć. Sytuacja zmieniła się dopiero od 1999 roku, kiedy w wyniku zmian administracyjnych i likwidacji województwa płockiego muzeum przeszło pod Samorząd Województwa Mazowieckiego. W dużym stopniu to dzięki tej zmianie zaczął się dla naszego skansenu okres dynamicznego rozwoju. Przeprowadziliśmy wiele inwestycji finansowanych ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego. Powstał kompleks muzealno – wystawienniczy, na który składają się: pracownie, magazyny zbiorów, sale wystaw stałych, sale konferencyjne i szkoleniowe, miejsca noclegowe, stajnie, amfiteatr, parkingi. Przenieśliśmy przepiękny osiemnastowieczny kościół wraz z dzwonnicą ze wsi Drążdżewo. Wzbogaciliśmy się o wyjątkowy w swojej architekturze i historii dwór z Uniszek Zawadzkich, a istniejący dwór z Bojanowa został przebudowany i wyposażony w sprzęty i meble charakterystyczne dla siedzib dworskich z XIX i XX wieku. Realizujemy projekty z zakresu rewitalizacji parku dworskiego oraz stworzyliśmy ścieżki przyrodniczo – edukacyjne. Przy wsparciu środków unijnych wybudowaliśmy centrum kulturalno – rekreacyjne, nowoczesny obiekt, w którym znajduje się hotel, restauracje, piękna sala widowiskowa, sale szkoleniowe. Muzealną wieś uzupełniliśmy o brakujące obiekty gospodarskie, a istniejące przeszły kapitalne remonty. Wiatrak, który z przyczyn technicznych był wyłączony ze zwiedzania, po modernizacji i konserwacji znowu może być dużą atrakcją dla zwiedzających.

Otwarcie obiektu planujemy na 22 maja, na które już dzisiaj zapraszam.

Zakończyliśmy roboty budowlane przy modernizacji i adaptacji na cele wystawiennicze 5 obiektów w Muzeum Małego Miasta w Bieżuniu. Od ubiegłego roku prowadzimy prace polegające na rewitalizacji zespołu pałacowego i założenia obronnego w Bieżuniu. Dzięki rewitalizacji pałac Zamoyskich będzie miał szansę powrotu na kulturalną mapę Mazowsza.

Jest pan dyrektorem Muzeum od trzydziestu lat. Jak ocenia pan ten czas?

Muzeum miało dotychczas siedmiu dyrektorów. Pierwszym był, wtedy jeszcze nazywany kierownikiem, Antoni Lorenc. A później Bohdan Kohutnicki, Wojciech Wilkowski, Jan Piotrowski, Tomasz Czerwiński, Zbigniew Gajewski, a od 1990 roku jestem ja. To już trzydzieści jeden lat. Jest wiele rzeczy, których większość osób nie widzi. Każdy obiekt, który znajduje się w Muzeum, to naprawdę wiele pracy i nieprzespanych nocy. Efekt końcowy, który teraz zachwyca, to setki godzin pracy wielu osób, za co wszystkim jestem wdzięczny.

 

Skansen został oddany w 1985 r. Od tej pory zaszły duże zmiany.

Kiedy zostałem dyrektorem, był 1990 r. Początki były trudne. Na terenie skansenu nie było wody i prądu. Brakowało magazynów zbiorów, które z konieczności były przechowywane w budynkach gospodarskich, sal dydaktycznych do prowadzenia zajęć dla dzieci i młodzieży, budynku administracyjnego. Czasy były zupełnie inne. Dziś obiekt nie mógłby tak funkcjonować. W tamtych latach nikt nie zgłaszał pretensji. Bardzo się bałem, co będzie, jak wybuchnie pożar. Dziś mamy nowoczesny system monitoringu i zabezpieczenia zbiorów, własną studnię głębinową z siecią wodociągową i hydrantami na wsi, oczyszczalnię ścieków. Posiadamy nowoczesne zaplecze administracyjno – techniczne, na które składa się budynek wystawienniczo - oświatowy z biblioteką, czytelnią oraz salą oświatową wyposażoną w urządzenia do prezentacji multimedialnych, budynek administracyjny, konserwatorsko – renowacyjny z nowocześnie urządzoną stolarnią, pracownię konserwatorsko – renowacyjną, magazyny zbiorów, kasy, sale multimedialne, parkingi. Dziś, mimo że prezentujemy chałupy z XIX i początku XX wieku, to z pozostałą infrastrukturą jesteśmy w XXI wieku.

 

Kilka razy do roku w skansenie zmieniana jest wystawa. Czy to duże wyzwanie?

Od 1991 roku skansen czynny jest przez cały rok, a wystrój wnętrz związany jest z kalendarzem dorocznym i zmienia się w zależności od pory roku. Aranżacje wnętrz w chałupach i budynkach gospodarczych dają możliwość prowadzenia różnego rodzaju pokazów i zajęć gospodarskich. Żeby powstała wystawa, potrzeba dużo czasu spędzić na pracach badawczo-dokumentacyjnych, przeprowadzić wiele wywiadów, stworzyć scenariusz, poszukać eksponatów. Pracownicy merytoryczni muzeum prowadzą badania dotyczące obrzędowości, folkloru wiejskiego, budownictwa ludowego, aranżacji zagród, ogródków i tradycyjnych upraw oraz hodowli zwierząt. W zakresie ich zainteresowania jest także rzemiosło i zajęcia wiejskie. Wynikiem prowadzonych badań są nowe ekspozycje oraz wydawnictwa popularno–naukowe. Obok obiektów architektury wiejskiej gromadzimy muzealia ruchome (ponad 19 tys. eksponatów). Są to przedmioty takie jak: meble, rzeźby, pojazdy wiejskie, sprzęty i przedmioty gospodarstwa domowego, obrazy, ceramika, tkaniny, maszyny i narzędzia rolnicze. Większość z nich udostępnianych jest w ramach muzealnej ekspozycji na terenie wsi rzędówki, na wystawach czasowych w dworach oraz wystawach stałych. Stan zachowania pozyskiwanych muzealiów jest bardzo różny. Obiekty często wymagają specjalistycznych zabiegów w pracowni konserwatorskiej, gdzie pracownicy działu konserwatorskiego przywracają im dawną świetność. Każda wystawa powstaje małymi kroczkami i z każdym rokiem jest udoskonalana.

Wystrój wnętrz, który możemy zobaczyć w chałupach, jest efektem wieloletnich badań i pracy, której celem było odtworzenie ich w sposób jak najbardziej zgodny z rzeczywistością. Staramy się pokazać oryginalne elementy wyposażenia. Wystawy odzwierciedlają zarówno status społeczny danego gospodarza - w zależności, czy mieszkała tam rodzina biedna, średniozamożna czy bogata, ale też okres, do którego odwołuje się dana ekspozycja. Możemy porównać np. jak świętowali biedacy, a co jadano w pańskim dworze.

Bardzo ważny składnik muzealnej ekspozycji to roślinność i zwierzęta. Drzewa, krzewy, ale też kwiaty, zioła w przydomowych ogródkach nadają całości kolorytu i dopełniają historię, którą chcemy opowiedzieć w naszym skansenie. Teren za dworkiem zajmuje park dworski z sadem. Różnorodny dobór gatunków prezentują drzewa i krzewy, które występowały w parkach dworskich na Mazowszu. W 2004 roku Instytut Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach wyhodował dla Muzeum drzewa owocowe, których odmiany rosły dawniej na mazowieckiej wsi. Posadzono ponad 100 drzewek owocowych. Wiosną pracownicy Instytutu przyjeżdżają i pomagają w ich pielęgnacji.

Skąd wziął się pomysł, żeby skansen stał się miejscem, gdzie nie tylko można zobaczyć wnętrza chałup, ale też usłyszeć pianie koguta, czy przejechać się bryczką?

Zaczęło się od filmu. W 1991 roku Juliusz Machulski kręcił u nas film pt. „Szwadron”. Zobaczyłem wtedy mnóstwo koni i miałem wrażenie, że dzięki temu nasza skansenowska wieś ożyła. Tak narodził się pomysł, aby w skansenie pojawiły się konie. Początki nie były łatwe. Zaczęliśmy od zatrudnienia i przeszkolenia pracowników oraz skompletowania uprzęży i akcesoriów jeździeckich. Pierwszym naszym koniem była „Kaśka”. Wzbudzała duże zainteresowanie, a nawet sensację wśród zwiedzających, gdy pojawiała się na wsi. Nie stać było nas na więcej zwierząt, więc wydzierżawiliśmy dwa ogiery z Łącka. Dziś w naszych stajniach mamy dziesięć koni. Prowadzimy przejażdżki konne: jazdę w wozie, bryczką, w siodle, a zimą, gdy pogoda na to pozwoli, organizujemy kuligi. Ale nie tylko konie pojawiły się w naszej skansenowskiej wsi. Mamy sporo drobiu, są kozy, owce, a nawet zamieszkał u nas bocian.

Na brak turystów sierpecki skansen nie może narzekać. Co takiego przyciąga tu ludzi?

Ekspozycje stałe i czasowe, imprezy plenerowe oraz działalność edukacyjna sprawiają, że bramy skansenu każdego roku przekracza 80-90 tysięcy turystów. Samo zwiedzanie trwa 2-2,5 godziny. Goście odwiedzający muzeum mają możliwość wyboru oferty. Jeśli w ciszy i spokoju chcą obejrzeć ekspozycje, czy spacerując obcować z przyrodą, wybierają dni powszednie, kiedy ruch jest mniejszy. Jeśli chcą zobaczyć dawne maszyny i urządzenia w pracy, poznać tajniki warsztatu twórców ludowych lub szukają ciekawych wyrobów rękodzieła ludowego, wybierają imprezy plenerowe. Naszą ofertę mocno wzbogaciło otwarcie Centrum kulturalno – rekreacyjnego. Szczególnie widać to zimą, kiedy liczba odwiedzających muzeum z kilkudziesięciu wzrosła do ok. 2 tysięcy. Oferta centrum jest dużym uzupełnieniem dla propozycji muzealnej. Przyjeżdżając do skansenu, turyści mogą spędzić czas na zwiedzaniu, wziąć udział w pokazach, posłuchać koncertu, przejechać się bryczką, skorzystać z basenu, kręgielni czy oferty gastronomicznej proponowanej przez hotel. Wspólnie organizujemy też wydarzenia kulturalne, takie jak: koncerty, widowiska muzyczne i teatralne. Niezwykle ważnym obszarem naszej działalności jest współpraca ze szkołami. Oferta dla uczniów obejmuje ciekawe lekcje tematyczne, pokazy rzemiosła prowadzone przez twórców ludowych oraz zajęcia warsztatowe i ścieżki edukacyjne.

Skansen jest dobrym miejscem, żeby się wyciszyć, odpocząć od zgiełku, przez chwilę zapomnieć o problemach. Nawet w czasie pandemii miesiące, w których mogliśmy otworzyć skansen dla zwiedzających, mimo że nie było dodatkowych atrakcji, pokazów, nie różniły się znacznie frekwencją od poprzednich lat.

Czego życzy się muzealnikom?

Nie ma jakichś specjalnych życzeń. Teraz szczególnie potrzebne jest zdrowie i byśmy jak najszybciej mogli wrócić do normalności. Czekamy na państwa w naszym Muzeum.

Dziękuję za rozmowę.

(A.M)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%