Nie w pracowni, nie przy biurku. Najczęściej gdzieś nad jeziorem, w lesie, w miejscu, które akurat „nadaje się do malowania”. Tak o swojej pracy mówił Wojciech Adam Witkowski podczas wernisażu w Gminnej Bibliotece Publicznej w Rościszewie. I to właściwie najlepiej tłumaczy tę wystawę.
Wojciech Witkowski jest sierpeckim malarzem, którego nie trzeba przedstawiać. Często można go spotkać przy malowaniu – czasem w otoczeniu młodzieży, czasem z seniorami. Jest organizatorem wielu plenerów i to dla niego przyjeżdżają artyści, by malowali najpiękniejsze zakątki miasta i powiatu sierpeckiego. Prace Wojciecha Witkowskiego podziwiano na wielu wystawach w kraju i za granicą. Niedawno obrazy artysty można było zobaczyć w Gminnej Bibliotece Publicznej w Rościszewie.
Wszystkiego po trochu
Wystawa w Rościszewie nie miała jednego tematu przewodniego. Fragmenty różnych cykli zostały zestawione razem. Nieprzypadkowo.
To jest wystawa trochę edukacyjna. Będą przychodzić dzieci, młodzież, więc chciałem pokazać różne rzeczy – tłumaczył artysta.
Na ścianach nie było jednej historii. Pojawiły się pejzaże, kwiaty, martwe natury. Wiele osób rozpoznawało charakterystyczne miejsca, na przykład w skansenie. Wzrok przyciągały zwierzęta: konie, tygrys, niedźwiedź, ptaki.
W bibliotece nie mogło też zabraknąć książek. Sierpecki malarz ozdobił swoimi rysunkami już wiele pozycji. Można było zobaczyć, jak obraz prezentuje się na płótnie i na kartach publikacji.
Jeśli ktoś chciał uzupełnić swoją wiedzę o Wojciechu Witkowskim, to przygotowano też kącik poświęcony jego drodze artystycznej, m.in. wywiady prasowe.
Ciągle w drodze
Podczas wernisażu nie zabrakło słów uznania dla artysty. Podkreślano nie tylko jego dorobek, ale też zaangażowanie w życie kulturalne regionu i pracę z młodymi twórcami. Wystawy gratulowali m.in. wójt gminy Rościszewo Jan Sugajski, radny powiatowy Piotr Rzeszotarski, dyrektor biblioteki Ilona Szmyt i sekretarz gminy Romana Hoffman.
To wszystko zawdzięczam w dużej mierze przyjaciołom, którzy mnie wspierają w tym, co robię – stwierdził Wojciech Witkowski. – Szczególne słowa uznania należą się mojej żonie, Eli, która cierpliwie znosi moją ciągłą nieobecność w domu.
Po oficjalnej części nikt się nie spieszył. Były rozmowy – o obrazach i plenerach, o tym, gdzie jeszcze można malować i co warto zobaczyć.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekstrasierpc.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz