Do rodzinnego Sierpca wróciła po 29 latach i to nie z pustymi rękami. Agnieszka Kordyzon spotkała się w Miejskiej Bibliotece Publicznej z czytelnikami, dawnymi koleżankami, nauczycielkami i bliskimi, by opowiedzieć o swoim tomiku wierszy „Wciąż maleńka łza się kręci”.
Spotkanie poprowadziła dyrektor biblioteki Monika Stańczak, która nie ukrywała, że ma ono dla niej szczególny, bardzo osobisty wymiar. Obie panie znają się jeszcze ze szkolnych lat. Było więc i trochę wspomnień, i śmiechu, ale też sporo wzruszeń.
Agnieszka Kordyzon jest absolwentką Szkoły Podstawowej nr 3 i Liceum Ogólnokształcącego im. mjra Henryka Sucharskiego w Sierpcu. Od wielu lat mieszka w Radzyminie, gdzie uczy języka niemieckiego i pracuje jako wicedyrektor w Zespole Szkół Techniczno-Zawodowych.
Wiersze zamiast pamiętnika
Agnieszka Kordyzon w poezji zakochała się w liceum.
To zasługa pani Marii Otroszczenko. To ona nauczyła mnie kochać wiersze. Szymborska, Leśmian, Pawlikowska-Jasnorzewska, Poświatowska. To wszystko gdzieś przez całe życie towarzyszyło mi i inspirowało do tego, żeby też samej pisać – opowiadała.
Niektórzy piszą pamiętniki, a ona pisze wiersze. Poezja stała się dla niej odskocznią od codzienności.
To daje takie wytchnienie. Poezja to jest taki mój świat, do którego ja uciekam, jak potrzebuję być sama ze sobą. To jest niezwykle istotne, żeby człowiek potrafił być sam ze sobą, żeby potrafił naprawdę siebie akceptować, taki drobny egocentryzm, czyli taka miłość własna – mówiła Agnieszka.
Od poradnika do poezji
Agnieszka Kordyzon zadebiutowała książką „Szybki kurs mówienia z języka niemieckiego”, wydaną w 2008 roku przez wydawnictwo Langenscheidt.
Później napisałam kilka artykułów o tym, jak nauczać języka niemieckiego z pasją. Pomyślałam sobie, że można by z tego zrobić książkę. Wydawca ściągnął mnie jednak na ziemię, mówiąc, że to nie przejdzie, że ludzie są zmęczeni edukacją. Zaproponował, że gdybym chciała napisać coś innego, to zastanowi się, czy tego nie wydać. No to powiedziałam, że mam wiersze – opowiadała autorka.
Trochę czasu minęło, zanim wysłała swoje utwory. Powód był prosty – wiersze zapisała ręcznie i trzeba było je najpierw przepisać. Agnieszka Kordyzon odwlekała to, aż w końcu znalazła się osoba, która pomogła jej się zmobilizować.
Jeszcze tego samego dnia odebrałam telefon. Wydawca powiedział, że moje wiersze są tak piękne, że muszą ujrzeć światło dzienne. To było dla mnie duże zaskoczenie, że mogą się podobać innym – mówiła.
Tytuł tomiku wymyślił wydawca: „Wciąż maleńka łza się kręci”.
Bardzo osobiste wiersze
Podczas spotkania Agnieszka Kordyzon czytała wybrane wiersze ze swojego tomiku. Były one zapisem konkretnych chwil, rozmów i emocji. Niektóre powstały pod wpływem rozmów z bliskimi, inne były zapisem ulotnych momentów.
„Spójrz w lustro z powagą.
Tam jest ktoś, kto wszystko wie o tobie.
Powiedz mu czasami, że pięknie wygląda,
uśmiecha się charyzmatycznie,
że jest dobrym człowiekiem”.
Wśród utworów znalazły się wiersze poświęcone rodzinie. Jeden z nich autorka zadedykowała swojemu synowi Julianowi, o którym mówiła z dużym wzruszeniem. Inny powstał z myślą o ojcu, którego – jak przyznała – wciąż czuje, mimo że już nie żyje.
Wiersze stały się także okazją do rozmów o życiu i zmiennej naturze kobiety.
Kiedy trzeba, jestem bardzo konkretna. Nie lubię tracić czasu na jałowe rozmowy. Ale kiedy wchodzę do swojego świata, mogę się rozmarzyć i być zupełnie inna – przyznała.
Podróże drugą pasją
Oprócz pisania ważne miejsce w życiu Agnieszki Kordyzon zajmują podróże. Autorka odwiedziła już wiele miejsc na świecie – od europejskich stolic po Kanadę czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Największe wrażenie zrobiła na niej Japonia.
Chciałabym tam wrócić i zobaczyć ją jeszcze dokładniej. To niezwykły kraj i niezwykła kultura. Marzę też o podróży najszybszym pociągiem świata – Shinkansen – mówiła.
Szkolne wspomnienia
Przyjazd Agnieszki do Sierpca sprawił, że jej licealna klasa spotkała się po latach. Wspomnienia zaczęto snuć już podczas spotkania w bibliotece.
Okazało się, że decyzja o zostaniu nauczycielką języka niemieckiego była w pewnym sensie próbą udowodnienia swojej wychowawczyni, Alicji Kowalskiej, że mimo sześciu kolejnych jedynek jest w stanie nauczyć się tego języka.
Postawiłam im wysoko poprzeczkę, tym moim uczniom. Chciałam, żeby dali sobie radę w życiu. Nauczyciel to piękny zawód, choć na wyniki pracy czasem trzeba długo czekać – powiedziała Alicja Kowalska.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ekstrasierpc.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz