Zamknij
REKLAMA

Sensei znaczy nauczyciel - wywiad z Arturem Brzezińskim

18:41, 22.03.2020 | A.M
Skomentuj
REKLAMA

 

 

Artur Brzeziński jest trenerem japońskiej sztuki walki aikido i personalnym. Stara się pokazywać drogę tym, którzy uznają, że warto coś zmienić.

 

Czy sport był zawsze obecny w twoim życiu?

Trenuję odkąd skończyłem dwanaście lat. Przez wiele lat było to wioślarstwo. Jednak ciężka kontuzja wyeliminowała mnie z tej dyscypliny. Nie potrafiłem żyć bez ruchu. Znajomi podpowiedzieli mi, że w Płocku jest grupa aikido. Pomyślałem - dlaczego by nie spróbować? Zawsze lubiłem filmy z Stevenem Seagalem czy Brucem Lee. Sztuki walki mocno mnie fascynowały. Aikido pozwoliło mi pozostać w sporcie. Nie zawsze trzeba startować w zawodach, ale ważne, żeby mieć jakiś cel w życiu. Wykonywane techniki wydają się łatwe, ale kiedy spróbuje się samemu, okazuje się, że już tak prosto nie jest. Potrzebowałem dwunastu lat, by dojść do czarnego pasa.

 

Sztuki walki wielu osobom kojarzą się z agresją, a jeśli jeszcze połączy się to z taką posturą jak twoja, czyli wielkiego mężczyzny, lęgnie się gdzieś w podświadomości obawa. Kto może trenować aikido?

,,Aikido” to trzy japońskie słowa: ai – połączenie, zjednoczenie; ki  – duch, energia (od chińskiego qi); do– droga, metoda, sposób, nauczanie. W sztukach walki agresja jest niepotrzebna, ona wręcz przeszkadza. Aikido uczy spokoju, opanowania. Brałem udział w zajęciach, w których obok siebie stali żydzi, muzułmanie i chrześcijanie, razem ćwiczyli i byli przyjaciółmi. Sztuka walki daje wolność i pozwala pozbyć się ograniczeń. Uwalniamy nasze ciało, ale też i umysł.

 

Podkreślasz słowa sztuka walki. Czy to coś innego niż sport walki?

Zdecydowanie. Sport to określone w regulaminach zasady - co wolno, co jest niedozwolone. Ze sztuką walki jest podobnie jak z każdą sztuką. Ograniczenia narzucamy sobie sami. W przypadku walki są one wynikiem odpowiedzialności za to, żeby nie zrobić komuś krzywdy.

 

Większość osób uprawiających sport ma ku temu jakieś predyspozycje. Co jednak z tymi, którzy kompletnie się do tego nie nadają?

Nie ma w sporcie czegoś takiego jak antytalent. Tylko 10% sukcesu stanowi talent, a aż 90% to praca. Możesz nie mieć talentu, ale jeśli będziesz pracowity, coś osiągniesz. Będziesz mieć talent, a nie włożysz w to pracy, nie osiągniesz nic. Nie umiałem grać siatkówkę, nauczyłem się. Nie potrafiłem zrobić ćwiczenia, powtarzałem je tyle razy, że w końcu wychodziło. Sport uczy systematyczności. Często mnie pytają, po co wykonuje się te same ćwiczenia. Niezmiennie odpowiadam, że po to, aby robić je jeszcze lepiej. Jest coś takiego, jak pamięć mięśniowa. Jeśli nie znamy danego ruchu, to mamy problemy z jego zrobieniem. Mózg musi zakodować, a mięśnie zapamiętać.

Trenuję dzieciaki chore, z autyzmem, z zespołem Downa. Dla nas problemem może być zrobienie np. pompki. Dla nich jest trudnością wejście na salę. My, jako osoby zdrowe, szukamy usprawiedliwień. Niektórzy mówią „nie nadaję się do tego”, „ nie nadaję się do sportu”. A wokół nas są ludzie, którzy nie mają rąk, nóg. I oni ćwiczą.

 

Ale skąd wziąć motywację, by zacząć ćwiczyć?

To bardzo indywidualna sprawa. Musiałem na wszystko sam zapracować. Dla mnie motywacją był wybór, że albo pójdę w sport albo skończę jak mój ojciec, zapiję się na śmierć. Wybór sportu uratował mi życie. Nigdy nie zakładałem, że będę nie wiem jakim sportowcem. Chciałem coś osiągnąć, to mnie motywowało. Popatrz na znanych ludzi. Większość tych, którzy osiągnęli sukces, uprawia jakiś sport, najczęściej bieganie. Nie są mistrzami świata, ale mają cel, do którego dążą. To im pomaga. Jeśli biegasz i zaplanujesz sobie, że dziś przebiegnę 5 km, a po 1 km stwierdzisz - poddaję się, to samo zrobisz w życiu. Przyjdzie problem i się poddasz. A jeśli powiesz przebiegnę i zrobisz wszystko, żeby tak się stało, to później przeniesiesz to też na inne sfery życia. Ja też upadałem, bywało źle, ale udawało mi się podnieść za każdym razem. Trzeba pamiętać, że udowadniamy coś nie komuś tylko sobie.

 

Jeśli już ktoś odważy się i przyjdzie na trening, to co robisz, żeby na niego wrócił drugi, trzeci raz?

Nie ma uniwersalnych rozwiązań. Są osoby, które nie wrócą, choćby się stawało na głowie. To jest wybór, który każdy z nas w życiu ma. Dużo rozmawiam z klientami. Rola trenera nie polega na pokazywaniu komuś ćwiczeń. Jeśli ktoś ma problemy w życiu osobistym i przenosi to na matę czy siłownię, to nic nie osiągnie, jeżeli nie zresetuje sobie głowy. Przekraczając próg sali, zostawiasz wszystko, co cię dręczy za drzwiami. Jeśli nie nauczysz się tego robić, to trening ci nic nie pomoże, nie zmieni nic w twoim życiu. Jeśli się nauczysz, że na tę godzinę odcinasz się od całego świata, to z doświadczenia wiem, że poprawia się nie tylko kondycja, ale też i życie prywatne, zawodowe. Trening pomaga. Wyrzucasz z siebie niepotrzebne emocje. Zdarzało mi się doprowadzać ludzi do płaczu. Być tym wrednym, katem. Jest takie przysłowie, że najpierw trenera się nienawidzi, później się go kocha. Trener nie jest po to, żeby ułatwić życie, ale by pokazać drogę. Ludzie często do mnie przychodzą, żebym rozwiązywał ich problemy. Nie robię tego, ale mogę wskazać drogę. Japończycy mówią na takie osoby sensei, nauczyciel.

 

Zagrożenie koronawirusem sprawiło, że spędzamy czas w domach. Czy możemy coś zrobić, by utrzymać, a może nawet poprawić swoją kondycję, mając do dyspozycji kilka metrów kwadratowych?

Możemy bardzo dużo. Mam pokój, który ma pięć metrów kwadratowych i codziennie ćwiczę. Takie podstawowe rzeczy - przysiady, pompki, ćwiczenia na mięśnie brzucha. Skakanka jest świetną alternatywą dla biegania. Jest wiele fantastycznych treningów. Na spalanie tłuszczu polecam trening interwałowy. Ćwiczymy 30 min. Wybieram pięć ćwiczeń, np. pajacyki czy bieg bokserski. Przez 20 sekund wykonujemy je dość wolno, tak na 50% swoich możliwości. Przez następne 10 sekund na 90% swoich możliwości. I tak od dwóch do pięciu minut - w zależności, ile jest się w stanie wytrzymać. Przerwa dwie, trzy minuty i kolejna seria. Spalanie kalorii przez te 10 sekund jest mega, mega szybkie. Ludzie często śmieją się, bo co to jest 10 sekund. Mówię wtedy - spróbuj to wytrzymać.

Zanim sami zaczniecie ćwiczyć, skonsultujcie się z kimś, żeby zobaczył, jak ćwiczycie. Zapłacicie za jedną czy dwie lekcje. Nie sztuką jest zrobić sobie krzywdę. Okazuje się, że wiele osób nie umie wykonać podstawowych ćwiczeń.
 

Obecnie wielu z nas wykonuje w zasadzie jeden rodzaj ruchu - z kanapy do kuchni. Co zrobić, żeby nie przytyć?

Oprócz ćwiczeń, trzymać dietę. Jak wyliczyć, ile kalorii potrzebuje nasz organizm? Jest na to bardzo prosty sposób. Liczbę kilogramów, które ważymy, wystarczy pomnożyć przez 33. Jeśli chcemy utrzymać wagę, to pilnujemy tego. Jeśli chcemy schudnąć, trzeba obciąć 200-300 kalorii. Teraz naprawdę jest tyle stron w internecie, które pomogą nam wyliczyć, co ile ma kalorii, że spokojnie sami sobie poradzimy. Polecam też znaleźć piramidę żywieniową. Pokazuje, co należy jeść. Odchudzanie w 60-70% to uważanie na jedzenie, reszta to ruch.

 

To jeszcze jedno pytanie o ruch - niektóre reklamy mówią, że wystarczy 10-15 minut dziennie na jakimś przyrządzie, czy też stosowanie polecanego zestawu ćwiczeń i się schudnie. To możliwe?

10 – 15 minut jest lepsze niż nic, ale nie schudnie się od tego. 10-15 minut to tylko rozgrzewka. Po dwudziestu minutach, kiedy organizm już nam się rozgrzeje, zaczynamy spalać tłuszcz. Między 20 a 40 minutą jest maksymalne spalanie. Później zaczyna ono spadać. Po godzinie zaczyna nam się obniżać poziom cukru we krwi, tracimy energię. Maksymalnie jednym ciągiem powinniśmy ćwiczyć do półtorej godziny. Ale najlepsza jest godzina. Później wchodzimy w dług tlenowy. Zaczynamy zakwaszać organizm. Może dochodzić do kontuzji.


Teraz wszystkie zajęcia są wstrzymane, więc z treningami przyjdzie nam poczekać…

Niekoniecznie. Wiele osób decyduje się na zajęcia online. To dobre rozwiązanie, może nie idealne, ale przy dzisiejszych możliwościach technicznych spokojnie da się wykonywać ćwiczenia pod okiem trenera.

Dziękuję za rozmowę

(A.M)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA
W okresie ciszy wyborczej tj. w okresie 24 godzin poprzedzających dzień wyborów i aż do chwili zakończenia głosowania zabronione jest prowadzenie agitacji wyborczej na rzecz kandydatów w jakiejkolwiek formie. Publikacja na na portalu internetowym jakichkolwiek komentarzy mających charakter agitacji wyborczej może zostać uznana za naruszenie przepisów ustawy Kodeks Wyborczy oraz stanowi czyn zagrożony karą grzywny (art. 498 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 684 z późn. zm.).

komentarz (1)

UczeńUczeń

0 0

Fajny nauczyciel :) 21:20, 17.04.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz