Zamknij
REKLAMA

Kobiecy pomysł na biznes…

08:06, 21.03.2022 | .
Skomentuj
REKLAMA

 

 

Fitness Medical Center to firma prowadzona przez dwie kobiety - Katarzynę Dul i Annę Domińską, które są przekonane, że stan umysłu, ducha i ciała wzajemnie wpływają na siebie i by poczuć się lepiej, należy leczyć cały organizm, a nie tylko jego chorą część.

 

Wiele osób już was zna, ale są jeszcze tacy, którzy nie słyszeli o Fitness Medical Center. Zatem specjalnie dla nich opowiedzcie trochę o sobie.

Katarzyna Dul: Jestem fizjoterapeutą, pracuję w zawodzie od 23 lat, ukończyłam wiele kursów doskonalących pracę z pacjentami, od terapii manualnej po pracę z niemowlakami. Robię suche igłowanie, terapię manualną, kinesiotaping, bańki chińskie i wiele innych metod. Jestem też trenerem personalnym i od tego w sumie zaczynałam - to było moją pierwszą pracą. Później połączyłam trening personalny z fizykoterapią i to jest już leczenie pacjentów. Od dziewiętnastu lat jestem szefową firmy, więc i na papierkowej stronie prowadzenia biznesu trochę się znam.

Anna Domińska: Pochodzę z Sierpca. Przez wiele lat mieszkałam w Warszawie, gdzie najpierw studiowałam, a później pracowałam w dużej międzynarodowej firmie. Z wykształcenia jestem pracownikiem socjalnym, ale nigdy nie pracowałam w zawodzie. Dodatkowo skończyłam Zarządzanie i wiele szkoleń związanych z zarządzaniem procesowym, sama też je prowadziłam. Wróciłam do Sierpca za... miłością.

 

Jak zaczęła się wasza współpraca?

KD: Prowadziłam firmę Fitness Klub Step. Pewnego dnia przyszła na zajęcia moja koleżanka, znałyśmy się jeszcze z czasów nastoletnich. Chciała poprawić kondycję fizyczną po porodzie. Zaczęłyśmy ćwiczyć razem po trzy razy w tygodniu. W takim wypadku nie mogło obyć się bez rozmów. Przychodziły nam do głów fajne pomysły, stwierdziłyśmy, że mają one duży potencjał. Miałam wtedy coraz mniej czasu, byłam bardzo zajęta z pacjentami i pewnych rzeczy nie byłam w stanie sama wdrażać. Podjęłyśmy decyzję o założeniu spółki i przerobieniu firmy Fitness Klub Step na Fitness Medical Center, czyli ośrodek rehabilitacyjno-sportowy.

AD: Postanowiłyśmy się skupić na tym, w czym Kasia czuła się najlepiej. Pacjentów z bólami było dużo, więc stwierdziłyśmy, że siłownia i zajęcia fitness są super i będziemy to dalej prowadzić, ale przede wszystkim chciałyśmy się skoncentrować na rehabilitacji. Zaczęłyśmy od remontu, wydzielenia nowych gabinetów, w miarę upływu czasu zatrudniliśmy nowych współpracowników, fizjoterapeutów, masażystów. Obecnie jesteśmy podmiotem leczniczym, centrum rehabilitacyjno-sportowym. Naszą główną działalnością jest rehabilitacja, a siłownia i zajęcia fitness to coś dodatkowego.

 

Mówi się, że kobiety albo potrafią ze sobą idealnie współpracować, albo ciągle są między nimi spięcia. Jak to jest u was?

AD: Dogadujemy się. Działamy już od trzech lat, cały czas coś się dzieje, mamy nowe projekty. Oczywiście miewamy ze sobą spięcia. Bywa, że mamy inne zdanie, ale dochodzimy do porozumienia.

KD: Każda z nas zajmuje się trochę innymi rzeczami. Ja bardziej stroną medyczną, a Ania administracyjną. Jak są jakieś pomysły, to razem je przegadujemy, czy to ma sens, czy nie, prowadzimy analizę finansową, ale też zastanawiamy się, czy dana usługa jest potrzebna na rynku.

Czy mężowie pomagają?

AD: Nie przeszkadzają (uśmiech). Z racji tego, że mają zupełnie inne zawody, inne doświadczenie, ich opinia i spostrzeżenia bardzo nam się przydają. Fitness Medical Center to jest kobiecy biznes i taki ma pozostać.

KD: Korzystamy z usług mądrych ludzi, ale decyzje podejmujemy same.

 

Czym głównie zajmujecie się w Centrum?

KD: Jesteśmy prywatnym podmiotem leczniczym. Zajmujemy się przede wszystkim rehabilitacją. Podchodzimy do każdego pacjenta holistycznie. Szukamy przede wszystkim tego, co było przyczyną bólu. Uważamy, że nasz organizm tworzy jedną całość. Staramy się prowadzić pacjenta tak, żeby czuł się zaopiekowany. Rozmawiamy, współpracujemy z nim, pytamy o plany, o to jak się czuje, co jeszcze chciałby osiągnąć.

AD: Pracujemy z różnymi pacjentami, m.in. takimi obłożnie chorymi, którzy leżą w łóżkach. To są rehabilitacje domowe. Mamy dużo pacjentów bólowych, przede wszystkim z bólami kręgosłupa, aczkolwiek coraz częściej pojawiają się pacjenci po urazach. Współpracujemy m.in. z firmami ubezpieczeniowymi, które przysyłają do nas osoby po wypadkach. Mamy pacjentów wentylowanych mechanicznie. Są też seniorzy - w zasadzie osoby w każdym wieku, najmłodszy miał 2 tygodnie, najstarszy 84 lata. Coraz większe grono stanowią pacjenci pooperacyjni. Są tacy, którzy zgłaszają się przed operacją, żeby się do niej przygotować i później wracają po operacji. Od lat prowadzimy również zajęcia korekcyjne i terapię sensomotoryczną. Nie skupiamy się na jednej grupie pacjentów.

 

Holistyczne podejście to obecnie dość modne stwierdzenie…

KD: Niby modne, ale ciągle bardzo mało jest miejsc, gdzie podchodzi się do pacjenta całościowo. Jest mało czasu na rozmowę, na przeprowadzenie wywiadu, na dowiedzenie się, co było przyczyną, a nie tylko skutkiem. Znamy swoich pacjentów, ich problemy i to nie tylko te bólowe. Często też chwalą nam się osiągnięciami dzieci czy wnuków. Czasem śmieję się, że jesteśmy taką miłą „spędzalnią czasu”. Słuchamy, rozmawiamy. Dowiadujemy się też rzeczy, o których pacjenci nie mówią nam w wywiadzie, bo uważają je za nieistotne lub wstydzą się, chcą ukryć pewne informacje. Dobry wywiad to podstawa. Pacjenci do nas wracają, bo wiedzą, że wydane u nas pieniądze to dobrze wydane pieniądze. Myślę, że to jest najlepsza rekomendacja.

AD: Mamy pacjentów nie tylko z Sierpca i okolic, ale też takich, którzy specjalnie do nas przyjeżdżają z bardzo daleka.

 

Czy w Centrum można leczyć się na NFZ?

AD: Cały czas pracujemy nad możliwością podjęcia bezpośredniej współpracy z NFZ, ale niestety pandemia trochę te plany pokrzyżowała. Mamy zakupiony najlepszy sprzęt do fizykoterapii, wszyscy nasi pracownicy są już przeszkoleni.

KD: Odbyły się już pierwsze rozmowy z lekarzami, którzy mieli przyjmować w Centrum, ale niestety, koronawirus...

 

Skoro już zaczęliśmy mówić o pandemii, to jak sobie poradziłyście w tym najtrudniejszym czasie?

KD: W pierwszej fazie byliśmy zamknięci, tak jak wszyscy. To było bardzo przykre. Mieszkam na górze Centrum, co chwilę ktoś przyjeżdżał i niestety wszystkich tych pacjentów musiałam odsyłać. Było to trudne. Kiedy znów mogłyśmy pracować, to najpierw wróciły osoby z największymi bólami, później ci, którzy zobaczyli, że zahamowały się ich postępy. W tej chwili możemy przyjmować pacjentów i na bieżąco prowadzimy działalność.

Dbamy o to, aby zachowywać reżim sanitarny – to dla Nas bardzo ważne. Po każdym pacjencie czyszczone są materace, piłki, leżanki. Każdy sprzęt jest czyszczony. Są podkłady higieniczne, używamy rękawiczek jednorazowych przy pracy z pacjentem, są zakładane maseczki. Generalnie staramy się, żeby pacjent czuł się bezpieczny, a nasi pracownicy maksymalnie zabezpieczeni.

AD: Nie ukrywamy, że było ciężko. Mocno walczyłyśmy z Kasią, żeby nie podejmować drastycznych decyzji. Zwalnianie pracowników nie wchodziło w grę! Udało nam się dzięki temu, że byłyśmy przygotowane do zakupu większej ilości sprzętu, miałyśmy odłożone pieniądze. To nas uratowało.

 

Wiele mówi się, że pandemia odbiła się bardzo na dzieciach. Czy faktycznie tak jest?

KD: Jest naprawdę tragicznie. Dzieciaki przychodzą z różnymi wadami postawy, którym towarzyszą np: zawroty głowy, bóle, bardzo silne napięcia w obrębie obręczy barkowej. Długie godziny spędzone przed komputerem podczas zdalnego nauczania odbiły się bardzo negatywnie na postawie dzieci i młodzieży. Zajęcia korekcyjne to dla tych dzieci jedyna szansa, aby ich sylwetka i stan zdrowia się poprawił. Prowadzimy obecnie dwa projekty dotyczące wsparcia w okresie COVID-19. Miejsca zapełniły się bardzo szybko.

 

Nie myślałyście o stworzeniu centrum leczenia przewlekłego bólu?

KD: Generalnie rehabilitacja to terapia bólu. Centra łączą kilka rzeczy: farmakologię, leczenie ruchem, akupunkturę. My już dużo mamy, myślę, że podążamy w tym kierunku. Brakuje nam lekarza. Uwielbiam patrzeć, jak pacjenci się zmieniają. Jak przychodząc do nas, ledwie mogą się poruszać, a wychodzą z ulgą, nadzieją, że będzie lepiej. Tę różnicę widać gołym okiem. Pracujemy, żeby wyleczyć, a nie podleczyć.

AD: To, co robimy, to praca przede wszystkim z bólem naszych pacjentów, tylko pod nazwą Fitness Medical Center.

 

Niedawno w waszej ofercie pojawiły się także usługi dla kobiet w ciąży...

AD: Tak, mamy dla naszych pacjentek kolejną nowość. Będziemy się zajmować rehabilitacją okołoporodową i fizjoterapią uroginekologiczną dla kobiet w ciąży i po jej zakończeniu. Tego nie ma u nas w Sierpcu. Myślimy też o stworzeniu niezwykłej szkoły rodzenia. Niezwykłej przez to, że będzie to podejście holistyczne do kobiety, bo to ona jest najważniejsza w tym procesie.

KD: Obecnie podejście jest takie, że kobieta ma urodzić i cieszyć się macierzyństwem. Wszystko skupia się na dziecku, a matka jest w zasadzie dodatkiem.

AD: Kiedy na naszej stronie na Facebooku pokazała się taka informacja, że blizna po cesarskim cięciu może dać efekt w postaci bólu kręgosłupa i my z tym pracujemy, to natychmiast rozdzwoniły się u nas telefony od kobiet, które dopiero dowiedziały się o tym.

 

Co macie jeszcze z nowości?

 

KD: Kilka miesięcy temu rozpoczęliśmy współpracę z fizjoterapeutą, który zajmuje się tylko stopami. Przyjeżdża do nas cyklicznie. Zainteresowanie jest bardzo duże. Podczas spotkania fizjoterapeuta robi badanie, dostosowuje wkładki, ale też zleca ćwiczenia, które mogą dodatkowo pomóc.

Współpracujemy z PFRON-em, Mazowieckim Centrum Polityki Społecznej, realizujemy wiele projektów dla małych dzieci, osób niepełnosprawnych i seniorów.

 

 

 

Dużo rozmawiamy o medycznej stronie waszej działalności. Co ze sportem?

KD: Nadal działa siłownia, są też wspólne treningi. Jedną z nowości jest EMS, czyli elektrostymulacja mięśniowa w specjalnych kombinezonach. Cieszy się dużym powodzeniem. To jest krótki trening, ale bardzo wydajny. Mięsień kurczy się i angażuje podczas całego ruchu. Lubię ten trening. Jest łatwy, idealny wręcz dla osób, które zaczynają ćwiczyć. Pracują głębokie mięśnie, wszystkie partie ciała są pobudzone. Dla kobiet szczególne ważne jest to, że pierwszym efektem jest poprawa kondycji skóry. A to tylko dwa razy w tygodniu po 27 minut, więc jest do zniesienia. To jest trening dla zapracowanych.

AD: Mamy też zajęcia jogi i zajęcia fitness prowadzone przez wspaniałe i pełne pasji instruktorki. Na ich zajęciach nie ma wolnych miejsc. My z Kasią wykorzystujemy wszystkie formy aktywności dostępne w naszym centrum. Ćwiczymy regularnie i sumiennie trzy razy w tygodniu, aby z siłą i determinacją zajmować się naszymi pacjentami.

 

 

Jakie macie marzenia?

KD: Chciałabym, żeby było kilku lekarzy specjalistów, którzy też holistycznie podchodzą do pacjentów. Gdzieś tam siedzi mi w głowie odnowa biologiczna. Chcielibyśmy też podpisać kontrakt z NFZ, żeby móc zaopiekować się pacjentami, których nie stać na to, żeby mogli skorzystać z naszych usług.

AD: Chciałybyśmy się rozwijać i oferować naszym pacjentom najwyższą jakość usług.Dziękuję za rozmowę.

(.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (1)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%