Zamknij
REKLAMA

Sposób na zbicie fortuny

13:38, 29.07.2020 | A.M
Skomentuj
REKLAMA

(wstępniak do wydania Ekstra Sierpca z 28 lipca 2020)

 

Teoretycznie mamy połowę sezonu ogórkowego za sobą. Teoretycznie, bo od kilku przynajmniej lat sezon ogórkowy przestał istnieć.

Wiadomości napływa tyle, że można wybierać i przebierać. Nawet kosmici postanowili już nie robić tajemniczych kręgów w zbożu, potwór z Loch Ness, obrażony na miliony turystów, nie wychyla głowy z jeziora, a przepisy na ogórki są na wyciągnięcie ręki przez cały rok. Postanowiłam wpisać się w obecnie panujące trendy i napisać całkiem poważny felieton, gdzie smoki będą grać rolę jedynie poboczną.Dawno, dawno temu, no może nie tak zupełnie bardzo dawno, zrobiono badania (zakładam, że byli to amerykańscy badacze, bo oni są od badania wszystkiego) dotyczące tego, ile książek czytają bogaci ludzie. Wyszło, że przynajmniej jedną tygodniowo. Zastanawiałam się, jakim cudem da się przeczytać jedną książkę dotyczącą ekonomii, marketingu czy zarządzania w ciągu tygodnia. No dobrze, jedną się może i da, ale żeby tak tydzień w tydzień... Chociaż, kto wie, skoro mi się udaje przeczytać opowieść o smokach w ciągu jednego dnia, to dlaczego komuś ma się nie powieść czytanie rozważań o wpływie reklamy na sprzedaż produktu.

Pewnego lipcowego dnia postanowiłam zapytać o tę kwestię człowieka bogatego, w sensie posiadającego więcej pieniędzy niż jest w stanie wydać. Okazało się, że mocno zawyża statystki czytelnicze w Polsce, ale spokojnie mieści się w badaniach bliżej nieznanych mi uczonych. Nie zawsze czyta, często zdarza mu się słuchać audiobooki, szczególnie jak przemieszcza się samochodem. Mają ponoć działanie terapeutyczne, kiedy się w korkach stoi. Mój rozmówca czyta dużo wiadomości z dziedziny, którą się zajmuje, a także tych o rozwoju osobistym i zarządzaniu zasobami ludzkimi. Nawiasem mówiąc, podobno nie są one nawet wcale tak straszne, jak wskazują ich tytuły. Jednak nie to było dla mnie zaskoczeniem, ale to, że czyta literaturę popularną. Wybiera niektóre książki, bo po prostu go ,,wciągają”, jak chociażby kryminały skandynawskie, ale też wiele czyta, żeby zrozumieć, co się ludziom podoba. Że książki sprzedają marzenia, wie każdy, kto czyta. Niektóre są lepiej, inne trochę gorzej opakowane, ale większości autorów udaje się pokazać coś, czego wielu z nas nie potrafi nazwać, ale czego szuka. I to właśnie w takich najbardziej popularnych książkach, po które sięga wiele osób, by na chwilę uciec od codziennych trosk i kłopotów, mój rozmówca znajduje pomysły na kolejne produkty, które może wyprodukować i sprzedać. Wychodzi na to, że pieniądze nie leżą na ulicy, tylko w książkach i wcale nie służą jako zakładki. Podobno wystarczy tylko połączyć wiedzę z tych tomiszczy naukowych z marzeniami zawartymi w opowieściach o smokach i nie bać się spróbować urzeczywistnić to, co nam z tego wyjdzie. W sumie Stanisław Lem opisał urządzenie, które kiedyś zastąpi książki i ktoś w końcu je zrobił, dzięki czemu dziś możemy czytać z e-booki.

Ponieważ miał być poważny felieton, zatem na koniec wypada, żeby morał jakiś był. Trzeba czytać, wszystko, nawet napisy na opakowaniach produktów spożywczych, bo a nuż tam właśnie jest ukryta nasza fortuna, którą codziennie omijamy wielkim łukiem, jakby nam na bogactwie nie zależało. A nawet jak pieniędzy nie zarobimy, to zawsze nam zostaje to, co przeżyliśmy, czytając do czwartej nad ranem, żeby dokończyć jeszcze tylko ten jeden rozdział…

(A.M)

redaktor naczelna Ekstra Sierpc Wiadomości Lokalne, mol książkowy, wegetarianka, kocha prokrastynację, od lat związana z TKKF ,,Kubuś", okazjonalnie miłośniczka gotowania i pieczenia, albo gdzieś biegnie, albo pisze

Anna Matuszewska

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA