Zamknij
REKLAMA

Kobieta na budowie - wywiad z Beatą Sołdańską

12:27, 22.03.2020 | artykuł sponsorowany A.M
Skomentuj

Nie od dziś wiadomo, że kobiety żadnej pracy się nie boją. Beata Sołdańska udowadnia, że panie doskonale odnajdują się i na budowie, i w kuchni, a do tego wszystkiego znajdują czas na rodzinne spotkania, by cieszyć się życiem.

 

Pani Beato, czy jest pani rodowitą sierpczanką?

Nie, jestem z Kownatki, gmina Rościszewo. W Sierpcu znalazłam się dzięki mężowi. Poznaliśmy się na weselu mojej sąsiadki. Wpadłam mu w oko i tak się zaczęło, a później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Jak się spotyka miłość swojego życia, to nie warto jej odkładać na później. Ślub wzięliśmy prawie 25 lat temu, w styczniu. Temperatura spadała do -27 stopni Celsjusza! Później pojawiły się dzieci. Najpierw córka Patrycja, a po trzech latach syn Piotr. W kwietniu tego roku zostanę babcią. Bardzo się cieszę i nie mogę się już doczekać wnuczki.

 

Kobiety rzadko kojarzą się z budową, prędzej z aranżacją wnętrz niż ze stawianiem murów, czy kładzeniem dachów. Jak to się stało, że trafiła pani na plac budowy?

Wszystko przez męża, a może raczej dzięki niemu. W 2008 roku założył firmę budowlaną i tak powoli mnie wciągnął w ten świat. Zaczęłam się interesować, co się dzieje na budowach, jak powstają domy. Nawet zdobyłam uprawnienia budowlane w stopniu ograniczonym i wysokościowe. Spokojnie mogę biegać po rusztowaniach. Teraz zajmuję się budowami, które nasza firma Sol-Bet prowadzi w Rypinie. Oczywiście jest tam też brygadzista, ale jak wiadomo, pańskie oko konia tuczy.

 

A jak spędza pani czas poza budową?

Na budowie jestem bardzo aktywna, a jak wracam do domu, lubię odpocząć. W wolnym czasie bardzo chętnie uczestniczę w różnego rodzaju spotkaniach biznesowych i towarzyskich. Uwielbiam tańczyć. Kiedyś marzyłam, żeby nauczyć się tańczyć sambę czy rumbę. Czasu nie wystarczyło, teraz już bardziej myślę, żeby pojechać na karnawał do Rio de Janeiro i tam zobaczyć te wielkie parady, piękne tancerki i tancerzy na sambodronach, poczuć tę radość, o której tyle słyszałam. Na razie jednak nie ma czasu, żeby wyjechać na dłużej. Bardzo lubię też jeździć po Polsce. W naszym kraju jest przecież tyle miejsc wartych zobaczenia.

 

Firma, którą państwo prowadzą, jest firmą rodzinną. Czy to nie generuje konfliktów?

Tak, zdecydowanie jesteśmy firmą rodzinną. Pracujemy my, nasza córka, brat męża, mój brat, szwagierka, córka siostry. Jesteśmy bardzo zżyci ze sobą. Jak wszędzie, zdarza nam się o coś podroczyć, ale wielkich konfliktów nie ma. Bardzo dobrze się dogadujemy i uzupełniamy. Każdy jest odpowiedzialny za swoją działkę i wykonuje ją najlepiej jak potrafi. Lubimy się też spotkać poza pracą, spędzać razem czas, rozmawiać. Także powiedzenie, że z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu zdecydowanie się do nas nie odnosi.

 

Jest jakaś dziedzina, oczywiście poza budowlanką, w której czuje się pani dobrze?

Lubię gotować. Nieskromnie powiem, że chwalą moją kuchnię, taką tradycyjną, polską, np. gołąbki. Robię fajną kapustę kiszoną z grzybami suszonymi i zapiekaną z żeberkami. Goloneczka też mi dobrze wychodzi.


A ciasta?

Lubię jeść (śmiech), ale osobą, która je robi najlepiej, jest moja szwagierka, Ania. Nawet nie próbuję z nią konkurować. To ona przygotowuje na wszelkie rodzinne spotkania torty, ciasta i ciasteczka.

 

Państwa firma ma być organizatorem pierwszej w Sierpcu gali MMA. Czy pani, podobnie jak mąż i syn, interesuje się tym rodzajem sportu?

Na gali MMA jeszcze nie byłam. Ale coraz bardziej zaczynam się wkręcać w ten sport. Wspólnie z mężem wspieramy zawodników z najlepszych federacji, takich jak KSW (Norman Parke - mistrz wagi średniej), BABILON (Daniel Skiba Skibiński - mistrz wagi półciężkiej), ACA (Kamil Oniszczuk - pretendent do pasa mistrzowskiego), FAMME MMA (Krystian Krycha Wilczak). Od kilku tygodni to jest główny temat rozmów w naszym domu, więc siłą rzeczy także interesuję się tym, co będzie się działo podczas gali w sobotnie popołudnie, 14 marca. Na pewno zasiądę na widowni, żeby popatrzeć.

 

Czy ma pani jakieś marzenia, które chciałaby pani, żeby się spełniły?

To może zabrzmi dziwnie, ale mam wrażenie, że moje marzenia spełniają się po drodze, tak jakby mimochodem i chciałabym, żeby tak już zostało.

(Artykuł sponsorowany )
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

JCJC

0 0

Podziwiam Pawła, z którym chodziłem do podstawówki. Szacun Sołdan, wielki szacun.
Jacek 12:55, 04.04.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© ekstrasierpc.pl | Prawa zastrzeżone